littlesad napisał(a):
Boję się, że jak odejdę od niego całkiem się stoczy na dno. Marzę o dzieciach ale wiem, że nie mogę dopuścić by wychowywały się w "takich" warunkach.
Jeżeli się stoczy, to tylko na własne życzenie.
Wolisz iść na dno z nim?
Moja matka przez coś takiego przechodziła.
Mój ojciec, owszem, zmienił, się, po 20 latach, i też nie tak,
żeby kompletnie przestał pić.
A charakter, zaczepki, i wszystko co było, zostało.
Tyle tylko, że mniej pije, bardziej się o nas troszczy.
Ale jesteśmy już dorośli, to trochę za późno, mama zdążyła
nabawić się problemów z sercem, nieodwracalnych.
Na mojej psychice też się to odbiło.
Możesz o niego walczyć, ale moim zdaniem jesteś już na straconej pozycji.
Rozumiem, miłość silniejsza, niż wszystko, ale siebie też trzeba kochać.
Zastanów się nad tym, pójdźcie na tą terapię,
ale nie wierz ślepo, że on się zmieni, jak nie teraz to niedługo,
i nie bierz za niego odpowiedzialności, Ty masz prawo do normalnego życia,
on niech żyje jak chce, ale niech Ciebie w to nie wciąga.