no cześć, nie chcę jeść!
( 2010-06-26 21:04:12 )
...zapuściłam się jakieś 2 lata temu przez czytanie książek przy akompaniamencie chrupania czipsów i orzeszków. teraz czytam książki, kręcąc hulahopem, ale ćwiczenia, których i tak nie robię za dużo, nie wspomagane dietą, nie dają efektów. z wagi maksymalnej w całym życiu - 66kg przy wzroście 160cm spadłam na 57, żeby odbić się na 60. tak jest obecnie. no ale, kurcze blade, wakacje są i wytyczyłam sobie szczytny cel osiągnięcia wagi 52 kg do końca sierpnia. jak się uda, to 50. mam ambitny plan grać w siatkówkę i biegać, i robić a6w, jednym słowem: ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć. nabrać gibkości, sprężystości, bo nie mogę już patrzeć na moje obwisłe cielsko. obecnie jem jakieś 2000 kcal dziennie. lody, cukierki, bułeczki. koniec z tym! będę żywić się koktajlami, owocami i pieczywem dietetycznym z listkiem sałaty. kocham warzywka. i owocki. i chciałabym z suszonej śliwki zmutowanej z rozmiękłym avokado stać się jędrną brzoskwinką. i się opalić przy okazji. mam jeszcze chytry plan, żeby jutro nie jeść nic i przeżyć na wodzie, przeczyścić organizm. a od poniedziałku zacząć dietę ;) życzę sobie powodzenia, trzymajcie kciuki ;)...