Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Grubaska, która ma dość tego jak wygląda - tak było gdy rozpoczynałam dietę South Beach. Obecnie jestem co raz bardziej pewną siebie dziewczyną, która wie, że do zgrabnej sylwetki dochodzi ciężką pracą.

reiven

kobieta, 23 lat,

161 cm, 58.00 kg więcej o mnie



Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Porzucamy kompleksy!

23 maja 2012 , Komentarze (109)

Witam Was moje cudowne kobietki!
Chciałabym tu wyskoczyć do Was z apelem! Nie wiem czemu tak wiele dziewcząt obecnych tutaj na tym portalu jest aż tak bardzo niezadowolona z swoich ciał.

Gdy po raz kolejny przeglądam cudzy pamiętnik i widzę cudownie szczupłą dziewczynę, która wypisuje bzdury na swój temat to aż płakać mi się chce...
Gdy ważyłam 85kg nie miałam aż takich kompleksów.

NO LASKI!!


To nie jest żadna prowokacja.
Co z tego, że wg mnie rozmiar "0" nie jest fajny. I chciałabym by wiele zmieniło się w świecie mody i w mediach... Nie o to mi tu teraz chodzi.

Chciałabym tylko, żebyśmy pamiętały o tym, że w dużej mierze to jak postrzegają Nas ludzie zależy tylko i wyłącznie od Nas samych.
Jak szczupła laska ubiera się w większe, luźniejsze rozmiary (przecież jest tak gruba, że nie pasuje jej ubrać coś pod jej sylwetkę -_-) to przecież wygląda okropnie.
Wiem po sobie.
Gdy idę do jakiegoś sklepu odzieżowego i szukam swoich rozmiarów (w łebku mam ciągle przypiskę, że wchodzę w rozmiar 42 lub 44) i idę z tym do przymierzalni. Ubieram to workowate na mnie ubranie. I śmieję się sama z siebie. Wyglądam gorzej niż źle. Gdybym tak wyszła na ulicę, ludzie średnio fajnie by o mnie myśleli.
Idę więc po mniejsze ciuchy w których prezentuję się już jak należy. I w dobrze dobranych ciuchach czuję się pewna siebie.

No tak, pewność siebie. Może tutaj jest pies pogrzebany?
Wklejam obrazek pomocny w zbudowaniu i ujawnianiu pewności siebie. Może pomoże.


Schudłam prawie 30kg. Jestem z siebie zadowolona. W niecały rok pokonałam swoje słabości. Pokonałam dawną siebie. To umocniło wiarę w moje własne możliwości jeszcze bardziej. Jestem świadoma tego, że nic mnie nie zatrzyma, nic nie jest w stanie mnie pokonać. Ufam sobie i wiem na co mogę sobie pozwolić a na co nie. Wiem na co mnie stać. Znam siebie, potrafię sama ze sobą wytrzymać Mam poczucie własnej wartości.
A kompleksy? Codziennie je burzę. Nic nie ma prawa zakłócać mojej wewnętrznej równowagi.
Jestem piękna. Co z tego, że nie mam poniżej 50cm w udzie? Co z tego, że mam wciąż fałdkę tłuszczu na brzuszku?
Czy to powód by czuć się gorsza? Czy to powód by mniej akceptować siebie?!
NIE!!
To są powody dla, których mam chęć ćwiczyć. Przecież nie będę sobie psuć humory tym, że po schudnięciu 27kg mam szpyrkę na brzuchu.
Jestem piękną, wartościową, pewną siebie kobietą. Jeżeli zatrzymuje mnie w realizacji celu fałdka na brzuchu to co będzie gdy spadną na mnie naprawdę ciężkie problemy życiowe? Wydaje mi się, że życie nie polega na tym by siedzieć i płakać nad problemami tylko trzeba je rozwiązać!
Nie ma więc co siedzieć i płakać. Porzucamy kompleksy! I bierzemy się do roboty!


Lato w końcu coraz bliżej.

Wasza reiven
Dodaj komentarz

Proszę Państwa oto reiven w brudnym lustrze :)!

16 maja 2012 , Komentarze (154)

Tak jak obiecałam, dziś nadchodzi dzień kiedy będziecie mogły pooglądać mnie w dużo mniejszym rozmiarze. Piszę notkę i biorę się za sprzątanie - muszę ogarnąć mieszkanie, ponieważ wychodzę na uczelnie. A mój chłop dziś zaprosił gości i nie może być brudno. No ale mniejsza oto.
Oto ja.

to zdjęcie nie oddaje uroku tej tuniki. toteż wrzucam zdjęcie z allegro. od sprzedającego u którego kupiłam tunikę.




I teraz moja sukienka w rozmiarze 36 kupiona w reserved! to w niej idę na weselę.


Waga na dziś to 58kg. Jestem coraz to bliżej swojego celu. Za to coraz bardziej już mi się nie chce. Wczoraj pierwszy raz od 9miesięcy zjadłam bułkę pszenna.
A potem już mi było wszystko jedno. Siedzieliśmy z moim ukochanym chłopem i wmłucałam chipsy. Zjadłam również żelki, które kupił mi w ramach wdzięczności za pomoc z angielskiego jego brat - prawie 1kg. A na koniec wypiłam butelkę białego wytrawnego wina Nie jestem z siebie dumna. Nie jest to zachowanie godne pochwały. Od 9miesięcy ograniczałam węglowodany. Starałam się.
Niestety z dietą jest jak z oszczędzaniem. Gdy zbyt długo siebie czegoś odmawiasz, wszystko nagle pęka i zaczynasz robić wszystko czego sobie do tej pory odmawiałaś.
Wczorajszy dzień dał mi do myślenia. Wolę teraz pozwolić sobie na jakiś tam dzień szaleństwa chociaż malutkiego, nie wiem jak na przykład kawałek wysokokalorycznego ciasta. Tylko żeby znów nie dać się podejść jedzonku i by nie rzucić się na to wszystko tak jak wczoraj.

Pozostało mi 3tygodnie do ślubu koleżanki. Trzeba spiąć tyłek by brzuszek nie miał fałdki i by wszystko leżało znakomicie na mnie

Lecę do swoich zajęć. Ale najpierw ogarnę Wasze pamiętniki.


Wasza reiven
Dodaj komentarz

Maj - pełen jest pachnącego bzu..

12 maja 2012 , Komentarze (40)



Jejq! ależ ona jest seksowna!! Uwielbiam jej zdjęcia z tej sesji. Udowadnia mi, że nie tylko drobniutkie dziewczątka są ulubienicami obiektywu
Uwielbiam również maj... Za zapachy, które unoszą się wokół. Za przyrodę, która mnie zachwyca! Napajam się dzięki temu optymizmem! A z optymizmem łatwiej walczyć o swoje cele!!
Dawno nie pisałam, ale zaglądam do Was. Nawet jak nie komentuje to wiedzcie, że jestem tu co dzień daję znać ile i jakie ćwiczenia wykonałam.
Jakby któraś z Was chciała wiedzieć co robi reiven gdy ćwiczy : http://vitalia.pl/index.php/mid/89/fid/1034/diety/odchudzanie/group_id/18041. Należę do tej grupy od początku jej trwania i bardzo ją wszystkim polecam! Jesteśmy fajnymi dziewczynami, które wspierają się w doli i niedoli dietowej
Dziś jeszcze czeka mnie bieg na orbitku - tak, tak przyjechałam do siebie do rodzinnego domku. Gotowałam rodzince obiad. Chcecie zobaczyć co? Na pewno

składniki (na 6 porcji):
  • 500 g mięsa mielonego
  • 2 puszki czerwonej fasoli
  • 100 g przecieru pomidorowego
  • 3 pomidory, bez skórki, pokrojone w kostkę
  • 4 ząbki czosnku, posiekane
  • 5 łyżki oliwy
  • 2 duże cebule, posiekane
  • 3 szklanki dyni pokrojonej w kostkę (ok. 600 g)
  • 2 małe papryczki chilli, pokrojone w kosteczkę
  • 3 łyżki słodkiej papryki
  • 2 łyżki mielonego kminku
  • 5 goździków
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 3 szklanki tartego sera żółtego (opcjonalnie)
  • 6 łyżki kwaśniej śmietany (opcjonalnie) - by każda porcja zawierała łyżkę => jak na fotce

W garnku z grubym dnem rozgrzejcie oliwę. Wrzućcie cebulę i czosnek, zeszklijcie je. Dodajcie mięso, chilli i przyprawy, wymieszajcie i smażcie do zrumienienia mięsa.
Dodajcie pomidory, przecier, dynię i fasolę z wodą z puszki. Wymieszajcie i gotujcie pod przykryciem na małym ogniu około 40 minut do godziny nawet.
Podawajcie z tartym serem lub kwaśną śmietaną - wiem, że to dodatkowe kcal, ale naprawdę warto dla tego smaku . Chyba, że naprawdę boicie się dodatkowych kalorii.

Lecę teraz do swoich zadań specjalnych - mycie podług, ścieranie kurzy, porządki pokoi etc

I jeszcze tyłek Riri

Wasza reiven


p.s

w następnym wpisie zrobię Wam fotki moich nowych tuniczek, spodni oraz w końcu tej sukienki z reserved w rozmiarze 36 *-*

Dodaj komentarz

mam swoją "piątkę z przodu" - jeah!

4 maja 2012 , Komentarze (113)

Przybijam wszystkim dziewczętom piąteczkę!! Otóż dziś na mojej wadze ukazała się przecudowna i wyczekiwana piąteczka z przodu! Ujarana jestem tym na maksa 
To taka ogromna radość gdy wszystkie wysiłki nie idą na marne i ten przeklęty cyferblat wagowy pokazuje wynik starań
Koleżanka z portalu V (slim2be). nakłoniła mnie do ćwiczeń, także od tygodnia nie ma zmiłuj. Staram się by to była godzina dziennie. No przecież nie chcę mieć obwisłej skóry ani wałeczków mimo upragnionej wagi - do której swoją drogą mam coraz to bliżej.


Tak bardzo spodobał mi się ten tyłek, że niech to świeci w ramach motywacji

Długo nie pisałam, ale to za sprawą tego, że u mnie na wsi zawsze jest co robić.
To nawożenie ziemi w ogródku, to czyszczenie oczka wodnego, to ogólne porządki domowe. Oraz jak mówi moja mama - "ciągle coś".
Lubię jednak dostać taką "szkołę". Razem z facetem nie wyobrażamy sobie mieszkania w mieszkaniu cały czas. Sama chcę mieć dom, muszę wiedzieć co i jak robić. Chociaż i tak myślę, że samodzielne mieszkanie sprawiło, że wydoroślałam. Nie pytam się już jak jestem w domu - "co zrobić", tylko jak widzę, że np jak brudno, czy jest kurz na szafkach to czyszczę, ścieram. I oczywiście, coś co daje mi dużo radości. Gotowanie i pieczenie - do tego nikt nigdy zmuszać mnie nie musiał i teraz jak przyjeżdżam to sama zajmuję się gotowaniem obiadu czy pieczeniem.
Gdy tylko przyszła moja blacha do muffinów robiłam je codziennie, a co dzień inny smak. To z kokosem i ananasem, to kakaowe z waflami ryżowymi, to z bydyniem, to z marmoladą czy wiśniówką i coca-colą no i takie bardziej treściwe - z serem i szynką a la pizza (z sokiem pomidorowym). Upiekłam również chlebek paprykowo-czosnkowy (idealny do tostów z serem i szynką).
Niestety nie mam zdjęć, ponieważ u mnie na wsi nie miałam dostępnego aparatu. Za to jakby któraś chciała to mogę przesłać przepis i już.



Jak zapewne część z Was pamięta, 2czerwca idziemy na ślub i wesele mojej kumpelki
Byłam również zajęta poszukiwaniem odpowiedniej sukienki (ponieważ wszystkie moje stare są na mnie dużo za duże). Wybrałyśmy się z siostrą na zakupy, długo nie mogłam znaleźć sukienki odpowiadającej mojemu wyobrażeniu. Zaszłyśmy aż do reserved i tam była jednak taka chabrowa... Genialna! I wiecie co? Zakupiłam rozmiar 36!!!! Normalnie do teraz jak o tym myślę to jestem w szoku. Kurczę, sukienka w wymarzonym rozmiarze...
Gdy tylko będę miała możliwość to się Wam w niej zaprezentuję.
Na chwilę obecną uciekam do swoich zajęć (lecz najpierw do Waszych pamiętników).



Wasza reiven

Dodaj komentarz

to tylko ja - zdjęcie zbiorcze

26 kwietnia 2012 , Komentarze (91)



Tak wiem rzucam się sępom na pożarcie ale bardzo lubię te sępy i chętnie poddam się im pożarciu

Wczorajsze muszle wyszły genialnie - mój facet zjadł 10 a ja 4 i wiecie co jest najlepsze? Poprosił o przepis i powiedział, że sam sobie je zrobi gdy mnie nie będzie (jutro wracam do swojego domu na wieś).

I jeszcze podzielę się z Wami moim obiadem:
składniki:
  • szklanka zielonej soczewicy
  • pół cebuli
  • 1 łyżeczka oliwy
  • 1.5 szklanki wody
  • pół kostki rosołowej
  • 2 łyżki serka wiejskiego
  • 1 łyżka kminku
  • 1 ząbek czosnku
  • garść świeżej kolendry
  • szczypta soli morskiej
Posiekajcie i zeszklijcie cebulę z czosnkiem na oliwie. Dosypcie kminek i duście 2 min. Dorzućcie kostkę rosołową, soczewicę i zalej tą 1,5 szklakom gorącej wody. Gotujcie ok. 15 min, dopóki soczewica nie będzie miękka; w razie potrzeby dolejcie trochę wody. Przyprawcie solą, dorzuć tę garści kolendry. Używając blendera, na średnich obrotach zmiksujcie zupę tak, by nie była całkiem gładka. Przelejcie do miski, udekorujcie serkiem wiejskim i świeżą kolendrą.
Smacznego:)





Wasza reiven
Dodaj komentarz

przy wolnej środzie....

25 kwietnia 2012 , Komentarze (92)

Dziś wyjątkowo nie mam zajęć. Zajmuję się mieszkaniem. Sprzątam i porządkuje wszystko - zbliża się długi majowy weekend, pojadę do siebie na wieś i nie zostawię lubego ze stertą brudów zresztą takie sprzątanie to fajne ćwiczenia są skłony, przysiady, rozciąganie...
i już odkurzone półki, sprzątnięte ciuchy, pomyte okna cieszę się ogromnie, że wyrobiliśmy sobie nawyk sprzątania po sobie codziennie, przez to nie musimy tracić np pół soboty by przywrócić mieszkanie do porządku
Za chwilę też wyjdę z mojego czystego już mieszkania do sklepu po produkty na obiad.
Wyczaruję dziś coś takiego:

źródło: http://www.kwestiasmaku.com/pasta/makaron_muszle/makaron_muszle_z_grillowanymi_warzywami/przepis.html   

Nie wiem Kochane jak Wy, ale ja jak tylko zobaczyłam to zdjęcie postanowiłam to zrobić na obiad u siebie. Wygląda to tak apetycznie, że ślinka mi cieknie na samą myśl
Potrzebuję:
14 muszli makaronowych - widziałam je w sklepie, więc mam nadzieję, że nie zmieniły swojego położenia
1/2 czerwonej papryki
1/2 żółtej papryki
1 cm plaster cebuli
1/2 cukinii
1 kulka białej mozzarelli
100 g sera koziego w roladce lub sera feta - u mnie będzie feta
2 pełne łyżki mascarpone - czy już Wam mówiłam, że uwielbiam mascarpone? jest to moje nowe odkrycie kulinarne, bo pasuje do wielu potraw, np ciast, deserów czy dań głównych
oliwa extra vergine
sól, świeżo zmielony czarny pieprz, suszone oregano
5 pomidorków koktajlowych (opcjonalnie) - u mnie będą napewno.

Teraz składniki na sos
1 puszka pomidorów, pokrojonych i bez skórek (pelati)
1 szklanka (250 ml) sosu pomidorowego (przecieru, passaty)
1 łyżeczka suszonego oregano
sól morska i świeżo zmielony czarny pieprz
1 łyżka oliwy extra vergine

Przygotowanie:
  • Paprykę pokroić na kawałki, cukinię w 1 cm plasterki i razem z cebulą oprószyć solą. Grillować w 2 partiach na patelni grillowej przez około pół godziny każdą partię, na małym ogniu. Warzywa mają zmięknąć i pokryć się ciemnymi paskami.
  • Warzywa pokroić na mniejsze kawałeczki, doprawić solą i świeżo zmielonym czarnym pieprzem, wymieszać z 2 łyżkami oliwy extra vergine i 1 łyżeczką suszonego oregano. Dodać mozzarellę pokrojoną w kostkę, ser kozi lub fetę oraz mascarpone.
  • Przygotować sos pomidorowy: wszystkie składniki umieścić w rondelku i gotować na małym ogniu przez około 1/2 godziny aż sos zgęstnieje.
  • Makaron ugotować al dente (około 13 minut) w osolonej wodzie z dodatkiem łyżeczki oliwy. Odcedzić, dodać łyżeczkę oliwy extra vergine i delikatnie wymieszać, odstawić.
  • Piekarnik nagrzać do 200 stopni. Sos pomidorowy wlać do naczynia żaroodpornego. Ugotowane muszle nadziać farszem i włożyć w sos pomidorowy, obłożyć połówkami pomidorków koktajlowych i skropić oliwą extra vergine. Piec przez 25 minut.
Mam tylko nadzieję, że będzie równie dobrze smakować co wyglądać
Zakupiłam poprzez allegro formę do pieczenia muffinów.

Odkryłam po ostatnich zawirowaniach, że bardzo lubię piec sprawia mi to taką samą przyjemność co gotowanie potraw. A muffiny wychodzą mi wręcz genialnie - gdy upiekę 12 sztuk to mój luby potrafi wymłócić wszystkie w przeciągu chwili. Nie mogę się toteż doczekać aż moja cudowna fioletowa forma przyjdzie bym mogła już mu osłodzić wieczór może to dziwne, ale uwielbiam patrze gdy komuś smakuje to co upiekłam/ugotowałam. To takie miłe uczucie gdzieś tam w środku. Aż skrzydła człowiekowi rosną

Dziś przychodzi do mnie siostra. Uwielbia galaretkę. Dziś skończyłam robić moje czterowarstwowe cudo. Potrzebowałam 4rodzaji galaretek o różnych kolorach. Wybrałam truskawkową na sam dół, następnie czekałam aż stężeje i wlałam na nią pomarańczową. Znów czekałam aż ta stężeje i wlałam zieloną - agrestową. Znów trzeba było czekać aż ta stężeje. A jako ostatnią wlałam niebieską galaretkę o smaku wieloowocowym. Dziś rano starłam gorzką czekoladę (tabliczkę) i posypałam po wierzchu. Ułożyłam na niej żelkowe dżdżownice - efekt strasznie mi się podoba. Mam nadzieję, że siostra również będzie zadowolona takim dodatkiem do popołudniowych plotek


Nie jesteście sobie w stanie wyobrazić z jakim wyczekiwaniem czekam na swoją wagową piątkę z przodu
nie mogę się jej po prostu doczekać!!
robiłam także ostatnio modne "25dniowe wyzwanie" (w jednej z grup, w których jestem).

wyszło, że w przeciągu 25 dniu schudłam 4kg!!!

według mnie to świetny wynik!
Jestem co raz bliżej swojego celu, moje motywacje:



Wasza reiven
Dodaj komentarz

WYSTĘPUJE PRZECIWKO ROZMIAROWI "0"!!! + edit.

20 kwietnia 2012 , Komentarze (176)

edit:
ten post nie ma na celu obrażenia szczupłych z natury dziewczyn/kobiet. Wyrażam swoją opinię na temat tego co się dzieje na forum oraz ogólnie w pamiętnikach.
Owszem w notce wychwalam rozmiar 40 a sama dążę do rozmiaru 36 - prosta przyczyna: chcę wyglądać szczupło. I tak jak już jedna zauważyła, że nie umiem się niby zdecydować - bo jak tu mieć czym oddychać a wyglądać szczupło to informuję - mam taką budowę, że w rozmiarze 36 będę miała czym oddychać i na czym siedzieć. I z tego co obserwuję po koleżankach ze studiów czy studium - nie będę jedyną kobietą z fajnym biustem i pupą w rozmiarze 36. Szkoda, że Was to boli.
Większość modelek jest ode mnie 10cm wyższa a tym samym inaczej to wygląda. I podkreślam jeszcze raz (dostaję tyle wiadomości z zażaleniami, że obrażam w notce, że mózg się lansuje) NIKOGO NIE OBRAŻAM! Wyrażam swoją opinię o tym co się dzieje tu i w mediach! Piszę o tym, że kobiety dążą do wyglądu młodocianego chłopca! Tak jakby kobiety przestały myśleć racjonalnie tylko zapatrzone w poprzerabiane graficznie zdjęcia dążyły do tego chorego ideału piękna!
Fajnie, że z natury jesteście szczupłe o wąskich biodrach. Super, że seksownie się z tym czujecie oraz kipicie pewnością siebie przy takich kształtach! Cenię Was za to! ALE NA BOGA! Dbajcie o ciało: rzeźbcie, ujędrniajcie, ćwiczcie. A nie jak czytam "z czego by tu jeszcze schudnąć" bądź "jakie to fajne jak wystają mi wszystkie kości" -_-
I tak jak piszą moje znajome od początku mojej przygody z tym portalem. Piękno to nie tylko cyferki. Niestety każda ma swoją definicję piękna. Ja wyraziłam swoją. Zostałam przez niektóre zaatakowana w prywatnych wiadomościach. Dlatego prostuję.
Kobieta jest piękna bez względu na rozmiar! Atrakcyjność jest mierzalna w pewności siebie a nie w kilogramach, BMI czy rozmiarze.....
Ja Wam nie każę przytyć, a Wy nie nakazujcie mi chować piersi i pupy by dopasować się do Waszych kanonów piękna.
Amen.
--------------------------------------------------------------------------------------------
Mam dość czytania na forum o dziewczynach, które zaczynają świrować gdy np przy wzroście 171 ważą 50kg i wciąż chcą schudnąć! Krew mnie zalewa gdy czytam, że np w udzie powinno się mieć góra 45cm!
JESTEM NA NIE!!
Naprawdę jestem zdenerwowana i oburzona tym co te media z Nami kobietami robią!
Czy naprawdę jest fajne to, by kobieta lat dajmy na to 26~30 wyglądała jak dziewczątko lat 16?! Przecież kobieta nie powinna wyglądać jak młody chłopak!

Mówię NIE poczuciu niższej wartości, ze względu na POSIADANIE BIODER I PIERSI!

Ja tam jestem zachwycona tym, że mam na czym usiąść i czym oddychać!

Czy wszystkie dziewczęta widzą jaki rozmiar jest uważany za najseksowniejszy?!
Rozmiar 12 - odpowiadający Naszej 40!
Rozumiem, że każda z Nas ma inną definicję piękna i tego co jej odpowiada!
NO ALE ZMIŁUJMY SIĘ!
Anorektyczną sylwetka rozmiaru 6 czy tam 4 a kutwa nawet i 0 nie są fajne!!
Również chcę być szczupła, atrakcyjna jak na dzisiejsze czasy. Tylko ja rozróżniam bycie seksownie szczupłą a chorobliwie chudą!
Mam nadzieję, że są tu głosy rozsądku, które się ze mną zgodzą - jak nie to mnie zlinczujcie. Trudno.

Tyle w temacie tego co obserwuję na tym portalu.
Moje dzisiejsze danie

Składniki:
  • 2 garście makaronu pełnoziarnistego rigatoni
  • połowa czerwonej papryki, pokrojonej w paski
  • 6 małych różyczek brokuła, pokrojonych na kawałeczki
  • ćwiartka cebuli, posiekanej
  • 6 oliwek, pokrojonych w plasterki
  • 125 g sera brie lub camembert (dla SB w wersji light - ja polecam takie z biedronki z dodatkowym pieprzem), pokrojonego w kostkę
  •  szczypta czosnku granulowanego
  • 1 łyżka oliwy
  • pół łyżeczki suszonej bazylii
  • szczypta soli

Ugotujcie makaron al' dente.
Na patelni rozgrzejcie oliwę. Zeszklijcie cebulę. Dodajcie paprykę, czosnek i brokuły, dolejcie 3 łyżki wody, doprawcie solą i duście 5 minut. Dodajcie bazylię i oliwki, wymieszajcie i smażcie 3-4 minuty. Wymieszajcie z makaronem i serem, zdejmijcie niecałej po minucie.

POLECAM!!


Bądźmy seksownymi laskami!

Wasza reiven


Dodaj komentarz

wszystko nie tak

18 kwietnia 2012 , Komentarze (68)

nie wiem na jakiego czorta mam przekląć ten dzień. wszystko dziś nie tak wychodzi jak być powinno.

@ dostałam chociaż powinnam dostać za dwa tygodnie - może to takie "jednodniowe" plamienie? nie wiem, muszę z pewnością odwiedzić ginekologa....

mój ukochana zrobił dziś obiad....
schabowego z frytkami - a głodna byłam jak wilk i wszystko było mi w sumie jedno to pożarłam to bez większego myślenia co z moim rozmiarem S na lato.
do tego potem doszedł baton czekoladowy, kawałek ciasta, które jeszcze robię i jabłko, a co się będę ograniczać....

powiernice moją zostawił facet! a to drań!!
wpadnie do mnie. o 18.00 powinna już tu być - ciasto robię. a takie:

Swoją drogą wiem, że to nie rozsądne. Pocieszać się ciastem. No ale już się zgadałyśmy.
Z mojego lubego tyle pożytku teraz co po wino teraz dla Nas poszedł - wieczorem on z kumplami będzie grał na hali w piłkę (nie będzie Nam kobietą przeszkadzał).
Tak jakoś smutno mi się zrobiło....
Wszystko między Nimi było fajnie, aż tu nagle Bum i Pach. On zaczął się spotykać z inną, co wróżyło rychły koniec.
Padło na dziś.

A! jak robię to cudo z foteczki?

Składniki na ciasto:

  • 55 g gorzkiej czekolady (70%), połamanej na małe kawałki
  • 85 g kakao
  • 200 ml wrzącej wody
  • 145 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 90 g masła
  • 200 g drobnego cukru do wypieków (lub nieznacznie mniej)
  • 50 g ciemnego cukru muscovado (ja dodałam brązowego - taki miałam w szafce)
  • 2 jajka, w temperaturze pokojowej
  • 250 ml mleka kokosowego, w temperaturze pokojowej

Czekoladę i kakao umieścić w miseczce, zalać wrzącą wodą. Wymieszać, do rozpuszczenia się czekolady i uzyskania gładkiej masy. Przestudzić. Mąkę, sodę, proszek, sól - przesiać. Oba cukry wsypać do misy miksera i wymieszać. Dodać do nich roztopione masło, krótko zmiksować. Wbijać jajka, jedno po drugim, miksując do uzyskania puszystej i jasnej masy. Powoli wlewać mleko kokosowe, na przemian z przestygniętą czekoladą; zmiksować. Dodać przesiane suche składniki (mąka, soda, proszek i sól), zmiksować, tylko do połączenia się składników. Kwadratową formę o boku 23 cm wyłożyć papierem do pieczenia (samo dno). Przelać gotową masę. Piec w temperaturze 180?C przez około 40 minut, lub dłużej. Najważniejsze, by piec do tzw. suchego patyczka. Ciasto wyjąć, całkowicie ostudzić (można upiec dzień wcześniej) - ja nie miałam na to czasu => nie przypuszczałam, że dziś będę pocieszać.

Polewa czekoladowa:

  • 125 ml mleka kokosowego
  • 125 g gorzkiej czekolady (70%)

Mleko kokosowe doprowadzić do wrzenia. Zalać nim połamaną czekoladę. Poczekać chwilę, wymieszać, do całkowitego rozpuszczenia czekolady i powstania gładkiego sosu czekoladowego. Przed wylaniem na wierzch ciasta poczekać, aż przestygnie i zgęstnieje (lodówka przyspieszy ten proces) - na całe moje szczęście.

Krem kokosowy:

  • 1/3 szklanki (ok. 80 ml) śmietany kremówki
  • 220 g serka mascarpone - polecam nie tylko do ciast! używam go również do dania makaronowego z łososiem (o tym, może kiedy indziej)
  • 1/3 szklanki cukru pudru (lub więcej, do smaku)
  • 1/2 szklanki wiórków kokosowych
  • 2 łyżki likieru kokosowego np. Malibu

Śmietana kremówka i serek mascarpone powinny być schłodzone. Śmietanę kremówkę ubić. Dodać do niej mascarpone i delikatnie wymieszać. Dodać cukier puder, wiórki, likier, wymieszać do połączenia. Ciasto przekroić wzdłuż, przełożyć kokosowym kremem. Wierzch udekorować polewą. Kroić na kwadraty, podawać.


No to przepadłam dziś dietkowo. Trudno. Jutro będzie lepiej!


Musi być lepiej! 2czerwca idę z moim facetem na ślub koleżanki ze wsi, z której pochodzę! większość ludzi z mojego rocznika z tamtych okolic ciągle kojarzy mnie jako kluskę 85kg. A tu na weselicho przyjdzie laska! Się nie spodziewają ludziska!


A! bym zapomniała. Waga na dziś to równe 60kg! Pewnie niestety po dzisiejszych zawirowaniach wzrośnie. Trudno. Postaram się by znów spadła!



Wasza reiven

Dodaj komentarz

nowości kosmetyczne reiven

14 kwietnia 2012 , Komentarze (95)

Wiem, że jest to portal dla odchudzających się kobiet. Wychodzę jednak z założenia, że nie samą dietą kobieta żyje.
Lubię kosmetyki, lubię wydawać na nie pieniądze. Trudno. Wychodzę z założenia, że jest to inwestycja w siebie, w mój wygląd. I prawda jest taka, że wolę wydać na balsam niż na chipsy, żelki i inne węglowodanowe bomby.
Chcę się z Wami podzielić swoimi drogeryjnymi odkryciami (NIE KUPIŁAM TEGO WSZYSTKIEGO ZA JEDNYM ZAMACHEM - po prostu chcę z rekomendować produkty stojące u mnie w łazience) a nóż skorzystacie.

Swojego czasu używałam tego mleczka do ciała. Obecnie 400ml opakowanie kosztuje w drogerii Natura 9,90zł miałam dwa opakowania tego specyfiku. Nie kupowałam jak nakazuje metryczka (+18) tylko raz miałam 25+ i raz 30+. Skórę miałam po nim jędrną i sprężysta w dodatku przyjemną w dotyku. Szału nie było, ale za taką kwotę warto kupić.

Przy porannych zabiegach smaruję się budyniem dla dzieci.

Co z tego, że jest dla dzieci. Używam go i powiem Wam, że nie potrzebuję po nim perfum. Pachnie tak, że ma się go ochotę łyżkami zajadać a i skóra po nim jest fajnie nawilżona.
W drogerii Natura można go zdobyć za kwotę 15zł. Doznania za to są bezcenne!

Kolejnym specyfikiem jakiego używam rano i wieczorem jest krem do twarzy.

Kosztuje 16,90zł. Krem nie tylko nawilża moją skórę, ale również ją odżywia. Dla mnie po prostu niezastąpiony! Ma gęstą konsystencję i naprawdę przyjemny zapach. I pozostawia skórę w jednolitym odcieniu brzoskwinki.

Jak każda kobieta w młodym wieku wzmagam się również z wypryskami.
Skutecznie likwiduje je tonik Orifmale.

Nie uczula, nie wysusza a skutecznie oczyszcza skórę twarzy. Ogólnie cała seria Pure Skin z Oriflame oceniam bardzo dobrze.

Jak każdy ssak, tracę teraz włosy.
Włosy wypadały mi tak, że koleżanka farmaceutka poleciła mi pewien specyfik.

Kosztuje 22zł, włosy wypadać przestały. Toteż polecam go Wam. Warto wypróbować.

Teraz paznokcie, koszt jednego lakieru to 5,60zł.

Dają one fajny matowy efekt. Jak przeczytałam nie dawno, wysoki połysk na paznokciach był mody kilka sezonów temu a lakiery z Delii naprawdę nie odpryskują (mimo niskiej ceny) i naprawdę dobrze kryją płytkę paznokciową (nie trzeba ich malować po 3 razy).
Na tym polega różnica.


Co 3dni używam również peelingu firmy Ziaja - 12zł. Spełnia swoje zadanie należycie.


I na koniec, moje ostatnie zakupy z firmy Lirene.
mój balsam


Stosuję go naprawdę od niedawna, ale skóra jest po nim naprawdę gładka i pachnie cytrusowo. Zobaczymy jednak jaki efekt tego będzie po tych dwóch tygodniach stosowania.
I oto mój żel pod prysznic, kosztuje 11zł.

Pachnie orzeźwiającym zapachem grejpfruta, który działa pobudzająco Ujędrnia skórę, dając uczucie odprężenia i relaksu. Wg mnie warto!

Dbajmy o siebie!! Zadbana kobieta nawet z nadwagą wygląda piękniej niż szczupła zaniedbana dziewczyna.
Nikt za Nas o Nas nie zadba dbajmy nie tylko o to co jemy i jak ćwiczymy ale również jak wyglądamy!
Taki apel.
Motywacja:


Wasza reiven
Dodaj komentarz

ruszam z kopyta

11 kwietnia 2012 , Komentarze (73)


No Kochaniutkie Wy moje! Najwyższy czas ruszyć z kopyta!! Nie ma co się dłużej lenić, ociągać i powtarzać "od poniedziałku".
Dziś wybiła ostatnia godzina! Pozostało Nam 80 dni do wakacji!! A chyba chcemy się pochwalić zgrabnymi sylwetkami na lato? Tak seksownymi, że aż nie będziemy chciały się ubierać!
Bez różnicy czy robimy to dla siebie czy dla faceta czy też tylko po to by poczuć się lepiej!
Dziś wybiła ostatnia godzina, by zacząć odchudzanie "na poważnie".
Dziś zakupiłam sobie nowy balsam do ciała.

Teoretycznie ma silnie ujędrniać, wyszczuplać i modelować moją sylwetkę zobaczymy co z tego wyjdzie.
Po świętach nabrałam jeszcze większej motywacji!
Gdybyście wysłuchały tyle komplementów, tyle cudownych rzeczy na swój temat! och!
najbardziej motywujące były słowa przyjaciółki mojej siostry, z którą sama znam się z 12lat, a która ma idealną sylwetkę (zresztą o którą pieczołowicie dba - dieta, ćwiczenia - od zawsze). Jak taka osoba potrafi Cię docenić to ego momentalnie wzrasta! CUUUUDOWNE UCZUCIE! Toteż mam jeszcze więcej energii by powalczyć o taką sylwetkę.



By móc zakładać takie cudowne ubrania.


I by inni faceci gapili się na mnie tak

A kobiety, same wiecie. Zazdrościły


I no kurczę! Przecież dam radę, nie?
Chociaż w głowę zachodzę jak to jest możliwe, że przez tydzień przy diecie i ćwiczeniach schudłam tylko kilogram (!). Toteż zrobiłam najgłupszą rzecz jaką mogłam zrobić! W poniedziałek piłam wódkę, soki owocowe, cole (czerwoną - naszpikowaną węglowodanami) i kaloryczne potrawy. We wtorek z lubym jadłam chrupki cheetos i pierniki, i żelki....
ehhhh
obiecuję jednak poprawę oraz więcej nie grzeszyć!
Ruszam przecież do szczupłej sylwetki!


Wasza reiven
Dodaj komentarz