Staram się cały czas trzymać dietę i nawet kilka kilogramó mnie opuściło. Niestety na wiecej narazie nie moge sobie pozwolić. Moje plany marszów wraz z Mayan zostały przesunięte w czasie. Ojciec trafił do szpitala dwa tygodnie temu. Zaburzenie krążenia i zatrzymanie wody w organizmie, stąd moje plany oddaliły sie. Lekarze twierdzą, że w poniedziałek zostanie wypisany, o czym on sam marzy. Zobaczymy. Nie ponaglam, bo niedoleczony wróci z powrotem zbyt szybko. teraz jest pięknie w ogrodzię, więc chciałoby się aby był w domu jak najdłużej. Wrócę do Was jak już wszystko znowu wróci do względnej równowagi. Pozdrawiam serdecznie wszystkie panie do usłyszenia
Wasza babcia2
Już tydzień jestem na diecie 1000 kalorii, efekt jest, spadek lekki wagi też, narazie jestem zdeterminowana wynikiem na wadze jaki zobaczyłam, wiec trzymam się, co będzie dalej zobaczymy, byłam juz u lekarza i mam zgodę na pływanie i nordic walking ( ponieważ mam kłopoty czasami z sercem wszystko musze robić pod kontrolą), ale mam nadzieje, że wytrwamj
pozdrawiam wszystkie panie
Tak właśnie jest w piosence, i u mnie w zyciu też tak jest. Ale trudno, lepiej walczyć z dieta i nadwagą aniżeli z chorobami. Przecież wszyscy to mówią, że na stare lata każdy kilogram wiecej to napychanie kieszeni lekarzom, więc lepiej mieć kilogramy mniej. Stosujac się do tego powiedzonka znowu zaczęłam nierówna walkę z wagą, bo ona swoje a ja swoje, i żadne najwspanialsze okulary tu nie pomogą. Tylko nasza chęć stracenia paru centymetrów w obwodzie tu i tam motywować nas będzie na wiosnę aby lepiej się czuć. Bo wiosna już pachnie, to jest pewne, w powietrzu unosi sie jej zapach a i ptaki oznajmiaja jej nadejście. W ogrodzie jakby mniej wron, za to wróbelki i jemiołuszki urzadzaja zabawy. Ja tez radosna, bo znowu postanowiłam zrzucić swój nadbagaż i dietuję, a do tego pływanie i chodzenie. Zobaczymy na ile starczy mi zapału. Która z Was dołącza do mnie? razem lepiej sie motywować, zapraszam zatem i serdecznie pozdrawiam
Wasza babcia
Wracam, wracam jak każda z nas mam za sobą (jak narazie) trochę kłopotów z moim ojcem, ale od 15 lutego pomaga mi bardzo miła pani Janka. Pracowała już przy starszych osobach i ma wprawę, więc myślę, że uda nam się i tata będzie miał dobra opiekę a ja troszeczkę czasu dla siebie i rodziny. Od sierpnia kiedy to znacznie pogorszył się stan zdrowia mojego ojca nie miałam czasu na wiele spraw. Dieta poszła w kąt, pojadałam z tak zwanych "tych nerw", nieregularne jedzenie, no i ruch ale nie taki jaki jest wymagany w odchudzaniu, czyli moje kijowanie jak również jazda na rowerku. Oooo, na to nie było czasu wcale a wcale, nawet mój ulubiony basen poszedł w kąt. Od dzisiaj postanowiłam ruszyć do boju z wagą, zobaczymy co się mi uda w tej kwestii zrobić. Jestem zmotywowana a to już wielki plus. W sprawach żywienia, wiem co mogę a czego nie, a efekty? zakładam, że jakis spadek wagi będzie, czy się uda? zależy ode mnie. Serdecznie pozdrawiam wszystkie vitalijki, do usłyszenia
babcia2
Jak się myśli, to się zawsze coś wymyśli. Po ostatnim upadku na twarz czyli migotaniu i spędzeniu doby w szpitalu na umiarawianiu (błe... jakie to nieprzyjemne, secre łomocze bezładnie, klatka z piersiami słyszy to dudnienie, Ty jesteś roztrzęsiona, bo nie wiesz co dalej, w końcu lądujesz w rękach białych śmierci, o przepraszam lekarzy) no więc , ech polonistka by powiedziała, co Ty kobieto wypisujesz, nie zaczyna się zdania od no więc, kto ciebie dziewczyno uczył polskiego, no jak ktoi kto dyrektorzyca czyli pani!, ech stare czasy, no więc, hi hi hi, leżałam ci ja na tym wyrku szpitalnym nockę całą pod kroplówką, orzesz... (ko) nikt nie przychodził na izbie przyjęć cisza jak makiem, idę więc do la toilette, i co , ano nikogusieńko ni ma, tylko my dwie pacjentki se leżem z kroplówkami w żyłkach, pewnie se pospać poszli, rano przyjszła pani lekarka i pyta co umiarawiamy? no a jak, pewnie, se pomyślałam, wzięły się do roboty we dwie. Dały jeden zastrzyk i nic, a ja po cichu mówię pani doktor, ale ja zawsze dwie porcje dostawałam , ale ja pani dam jedną, hmmm, wcale nie dobrze sobie myślę, bo ja tu nie pierwszy raz tylko któryś, weteran jestem, a umiarawiali mnie juz wszyscy pracujący na izbie lekarze, więc pytam czy mogę coś powiedzieć, i tłumaczę, jak chłop krowie na granicy, że jak ten i ten i tamten i jeszcze ten mnie tu do życia doprowadzali to oni to tak robili. Aleśmy nie znalazły nitki porozumienia, dyżur się skończył pani poszła, ja rozbabrana leżę se. Ech życie. Wiem teraz że bedę tak leżała na nic ze trzy godziny.... Leżę. To była 9ta rano o 12 przyszedł młody likorz i pyta co i jak, odpowiadam jak umiem najlepiej, ile pani leży pyta się, od poczatku tutaj czy od zastrzyku, nie od zatrzyku acha trzy godziny, no to możemy podac taki zastrzyk w ilości x 2 (myśle sobie, tego jeszcze nie dostawałam, ale jak razy dwa to chyba wie co robi) o... przyszedł drugi, nie powiem przystojny, były kajakarz, ja była dżudoczka, gra, zrobił jeden 3 minuty przerwy podał drugi, no i teraz trwa walka o ogień, ile czasu będę czekała? godzinę dwie, aby wskoczyło na swoje tory? Łeee tam w trzeciej minucie zatrzymało się, i po dobrej chwili odstrzeliło aż mnie zakuło w klatce z piersiami, se myślę chyba jest, oni razem krzyknęli no i umiarowiona , tak na naszych oczach, gratulacje, teraz leżysz pani dwie godziny bykiem bo może pani zemgleć jak wstanie, se myślę, mgleć nie chcę, idę spać. Po dwóch godzinach ślubny mnie obudził i pyta czy ja tak tutaj będę spać do rana, bo on woli abym w domu. Taaa, no to mnie zabierz. Prawie zarzucił na plecy i do domu wio. Panom podziękowałam za szybkość akcji a co sobie pomyślałam po cichutku to musicie się domyśleć, bo ja wiem, a może jszcze spotkam się z tą likorką?
No więc wracam do początku, po tych fanaberiach babskich ze szpitalem w roli głównej, pomyślałąm, że jak nic na pysk rabnę i tego nie zauważę, jak nie będę miała pomocy do opieki na ojcem moim jedynym. No i zaczęłam szukać, opieka społeczna, tu tylko 2-3 godziny, no to mało, firmy usługowe opiekę wynajmujące, a jakże są takie, ceny 15-17 zł za godzinę, ale ja na 8 godz potrzebują, no to liczymy 8x 17=136 x 25 dni =3.400 ups, kwota niezła, tylko ZUS emeryturę z tego powodu mi nie podwyższy, no nie, łe przecież ja nie mam kosmicznej emerytury tylko normalną, nie to za duża kasa, (ale jak się policzy i pomyśli, że taką by sie miało, to lepiej na sercu, hęę, ale się nie ma), no to zaczęłąm szukać po sąsiadkach, teściach szwgrach, zięciach, i się znalało, panią na stałe, emerytkę która chce sie opiekować starszym człowiekiem ! taaa mężczyźni to człowieki, no tak, jest. Znaczy to co chciała jedna firma wystarczyło na panią, jej dojazdy wyngarodzenie i wyżywienie i jeszcze zostało, nie za dużo ale jednak. Polak potrafi, zawsze wierzyłam w pomysłowość naszą. No i teraz jak mnie to serducho odwali to nie będzie żadnego usprawiedliwienia, że coś nie tak, bo będzie opieka dla ojca, a ja mam się zajać sobą, zobaczymy, bo jeszcze w życiu sobą się nie zajmowałąm, tylko praca dla dobra lat 45, tylko rodzicami, dziećmi (trójka) wnuczkami piątką, to może teraz czas na mnie? Się strasznie rozpisałam,
pozdrawiam
babcia2
Wcale nie wiem, kiedy schudłam 4 kg. Bieganie do szpitala, do przychodni, ciagłe wizyty u ojca, ciagła zmiana pampersóew, pranie zabrudzonych rzeczy, zmiana pościeli , mycie, sprzątanie, zakupy gotowanie odchudziło mnie prawie jak dieta vitalia. Z jednej strony należy się cieszyć, ale z drugiej strony czy zły stan zdrowia ojca i dementia starcza to coś z czego nalezy być zadowolonym? Chyba nie. Ale wyjścia nie ma i na następne tygodnie nikt nie planuje zasadniczej zmiany rozkładu dziennego. Aby jednak mieć dobrą kondycję codziennie rano robię sobie sok z marchwi i mandarynek, z jednego kilograma marchwi i dwóch mandarynek mam jeden duży kubas soku, świeżego i smacznego, tym bardziej, że marchew jest z uprawy ekologicznej, więc nie śmierdzi ziemią. Ojciec zaś musi codziennie zjeść miseczkę upruszonych jabłek, aby jelita dobrze pracowały, i wcale do tego nie dodaję cukru, tylko stawiam obrane jabłka pokrojone w kostkę do garnka na płytkę na maleńki ogień, dolewam 1 łyżkę wody i tak jabłka same się rozgotowują, są smaczne i delikatne, szczególnie dobre dla starych osób, które nie maja już dobrego trawienia i jedzenie przez nich takiego deseru pomiędzy posiłkami jest jak najbardziej wskazane. Dzisiaj Dzień Babci, jutro Dzień Dziadka. Sama jestem babcią, ale pozwólcie drogie Babcie i Dziadki, że od jednej z Was otrzymacie serdeczne pozdrowienia. Trzymajmy się i nie dajmy się, to przecież nie grzech być młodymi Dziadkami!
Pozdrawiam Wasza Babcia2
Wróciłam, wróciła, wcale nie miałam zamiaru Was opuszczać, ale jak to w życiu bywa, czasem sprawia nam niespodzianki. Ojciec mój lat 87 zachorował (wiek uprawniał go do tego), częste wizyty u lekarza pierwszego konfliktu, badania itp, itd w końcu tracił przytomność, i po trzecim razie zdecydowałam się wezwać karetkę, szpital, R- ka czyli intensywna terapia, wszczepienie rozrusznika, powrót do zdrowia, rekonwalescencja, powrót do domu. Wszystko to działo się w okresie od sierpnia do dzisiaj. I nie myślcie, że ja z mężem nie dbaliśmy o staruszka, skąd regularne wizyty lekarza domowego, leki, analizy i diagnoza- stosownie do wieku. A potem szpital i okazało się, ze wcale nie było stosownie do wieku, tylko ....
W tym kołowrocie nie miałam głowy do odwiedzin do diety do kontaktu z Wami, tylko opieka nad ojcem, sobą i ślubnym, aby jakoś przetrwać ten trudny okres. Dzisiaj miałam iść z wizytą do lekarza domowego którego nazywam lekarzem pierwszego konfliktu, ale zdecydowałam, że nie będę darła kotów z tą panią, nie będę traciła nerwów, aby ona coś zrozumiała musiałaby być lekarzem respektującym przysięgę Hipokratesa, ale nie jest a przysięgi chyba nie składała stawiajac diagnozę stosownie do wieku. Dzisiaj zmieniam lekarza jutro idę do nowego, co to zmieni, ? moze cośa może nic, zobaczymy! Wirem jedno, mój staruszek jest w domu, pod czułą opieką bliskich mu osób a skowyt jaki wydał po powroci i szloch jaki z niego wyszedł każdej córce rozdarł by serce, a lekarze? chyba bedę musiała nauczyc się więcej o bradykardii, rozruszniku, lekach a by móc popraw nie reagować na ewentualne wydarzenia, tylko ja sie pytam po co lekarzom 7 lat nauki, skoro pacjenci muszą sami znac sie lepiej na swoich chorobach? Oczywiście nie generalizuję, tylko opowiadam jedno zdarzenie, pewnie Wy macie ich również wiele, pozdrawiam
Życzę zdrowia Wam i Waszym bliskim do usłyszenia
babcia2
Nie było mnie kilka ładnych tygodni. Dużo pracy w ogrodzie, a wiele też zdarzyło się w moim życiu. Miłych i niemiłych rzec\zy, tym niemniej nie zważając na trudny wróciłam do Was Pań Vitalijek, szczypłych z sukcesem w odchudzaniu czego ja o sobie powiedzieć niestety nie mogę. Po analizie, wywróciłam do góry nogami mój plan dnia. Jak zwykle kawa i komputer przeglądanie poczty przygotowanie wpisy na stronę, ale trwa to tylko przez 45 min. później kostium na siebie, dresy klapki okulary i czepek i tak wystrojona ide na basen. Pływam przez 70 minut, a później miła sesja w jaccuzi, mycie i powrót do domu. I wiecie co? jakoś czuję się sprawniejsza, chce mi się chcieć, i jakoś tak lepiej patrze na wszystko dookoła mnie, wieczorem trochę kijowania a w ciągu dnia zwykłe roboty domowe, opieka nad Tatą obiad, a także mycie i takie tam sprawy o których pisać nie trzeba. Moja dieta do tej pory wymagała wielu wyrzeczeń, teraz jakoś zaczęłam jaśniej patrzeć i wiecej optymizmu mi przyświeca, wiem , że dam radę, a lekko niestety nie jest. No cóż, musze wykupić kolejny karnet na kilka miesięcy aby Wam towarzyszyć w naszych próbach pozbycia się kilosków. A więc do roboty, pozdrawiam i życzę nie tylko miłego dnia ale też miłego weekendu
Wasza babcia2