| Odwiedzin: | 648181 |
| Komentarzy: | 11737 |
| Założony: | 16 marca 2009 |
| Ostatni wpis: | 24 maja 2012 |
Masa ciała



Tu się zaczyna radośnie.
Ale nawet jeśli się nie mogę ruszać - to wciąż mogę grać. Znowu codziennie popołudniami odpalam grę i się w niej zanurzam. Piszę solucję jedną za drugą, owszem, są od razu rozchwytywane przez społeczność - ale wolę grać niż pisać.
Przeglądam dzisiaj swoje wczorajsze notatki na marginesie solucji. I buzia mi się śmieje. Teraz będzie cytat.
"Idź, a potem się rozejrzyj, a potem się zastanów. Bo ja już wiem, Ty dopiero musisz dokonać wyboru. Bo gdy ja w grze mam wybór. . .
- czy przejechać się nad weneckimi kanałami i dachami na ziplinie i podziwiać chwytające za serce i oczy widoki w świetle wschodzącego słońca?
- czy też wdać się w bójkę czy strzelaninę z sycylijskimi mafiosami niższych i wyższych szczebli, i to pomimo ewidentnych braków we własnym uzbrojeniu ?
Ja wiem! Ja zawsze wybiorę przyjemność!
Więc lecę bić gadów. Zza węgła przyłożyć, skoczyć im saltem nad głowami, niech zgłupieją. I tłuc!, tłuc w podłe gęby! I odzyskać, co ukradli.
Ach, widoki podziwiać będę później."
Koniec cytatu
Teraz będzie intymnie
Bo mam kłopocik. Znaczy jeszcze nie mam, ale mogę mieć. A wujek gógiel odsyła mnie z problemem do zaprawdę dziwnych miejsc.
Otóż w tym roku kończę 50 lat. Póki co, trzymam się doskonale. Również w tych babskich sprawach.
(prawdę mówiąc, na myśl, że to już 50 - to chwilami dostaję paniki umysłowej. Co innego huczne obchodzenie 50 urodzin przyjaciółek, a co innego moja osobista tragedyja. Przecież ja nigdy nie sadziłam, że kiedyś będę stara!!! Znaczy że metrykalnie będę tak stara, a duchowo nie. Bo pewnie byłoby mi łatwiej, gdybym była nieruchawą osobą i zmęczoną życiem matkąpolką. Wtedy metryka zgadzałaby się ze stanem ciała i duszy i pewnie byłoby ok.
Ale we mnie wciąż tkwi bunt przeciw 50-tce. Przecież nie zgadzałam się na to!!! To nie tak miałam żyć!)
Ale ta panika i ta niezgoda to tylko czasami. Z reguły, gdy wpadam w dołek. Na co dzień nie pamiętam, wyrzucam odruchowo z myśli.
Bo przecież kobiece atrybuty mam ok. Okres w normie, regularny jak zegarek i normalnie obfity. Żadnych suchości, żadnych nieprzyjemnych odczuć podczas akrobatyki mesko-damskiej. Libido na wciąż wysokim poziomie, a jak jeszcze przyjdą ciepłe noce! Bo uwielbiam ciepłe noce. Skóra w miarę jędrna, zmarszczki policzalne na palcach jednej dłoni. Biust, gdy w odpowiednim staniku, robi wrażenie na facetach. Ciało nietłuste. Włosy niełamliwe, wciąż grube i znowu długie. (Semilla mnie widziała, naprawdę mam znowu długie włosy, rosną jak szalone).
Niczym się nie martwiłam. Do przed-przed-przed-przed wczoraj.
Okres nie zjawił mi się w terminie. W dodatku nie było ani grama PMSa. I piersi mi nie puchły.
I niestety, od razu pomyślałam:::::::
a - ciąża????
b - menopauza????
...... Eeee-tam, raczej to drugie. Że też cholera jedna nie mogła poczekać 2 miesiące, żebym przynajmniej te straszliwe pięćdziesiąte urodziny mogła przeżyć jako pełnowymiarowa kobieta?
No nic, przyszło i już. Znaczy zaczęło przychodzić. Znaczy chyba zaczyna mi się menopauza. osz, kuźwa!
acha!!!!! Z pięciodniowym opóźnieniem znowu ze mnie leci. Dzisiaj.
No i tak sobie dywaguję i rozmyślam. O tym co będzie dalej, w sensie później. Bo ja płodna jestem (byłam? hihi hi) niesłychanie. Ilość ciąż, w jakich byłam, znacznie przekracza średnią krajową. No to jak się zabezpieczać w czasie, gdy miesiączki stają się nieregularne?
Tyle się mówi o uświadamianiu nastolatek, o propagowaniu antykoncepcji wśród niedorosłych. No dobrze, ale co potem?
Przecież, biologicznie menopauza to jakby odwrócenie dojrzewania. No owszem, trądzik się nie pojawia, ale znowu są wahania nastroju, znowu kłopoty z koncentracją, snem. Znowu gwałtowne wahania bezwzględnych i względnych poziomów estrogenów i progesteronu.
Ale czy znowu pojawia się możliwość "wpadki" w każdym momencie? Czy znowu się trzeba dodatkowo zabezpieczać przy każdym możliwym zbliżeniem?
Nigdy wcześniej o tym nie myślałam.. .. Czuję się zagubiona. Mało jest informacji w sieci, wielokrotnie mniej niż dla ludzi młodych. Nawet wujek gógiel na hasło "płodność w czasie menopauzy" w pierwszej chwili skierował mnie na ....... czytałam i nie wierzyłam własnym oczom!!! ... wstrzemięźliwość jako żywa modlitwa, gotowość na dłuższe okresy abstynencji . .. o rany, to jakieś kościelne zakątki neta, zwiewam stąd ! ... potem mnie przeniosło na strony tabletek antykoncepcyjnych i HTZ . . . nie, to też nie dla mnie.. .. poza tym tam piszą o menopauzie w wieku lat niecałych 45 .. A takiego wała!
Latam po necie i szukam? i WŁAŚCIWIE NIC KONKRETNEGO NIE WIEM.
Więc pytam moje starsze wiekiem i doświadczeniem vitaliowe koleżanki, znajome i moje prawie-przyjaciółki - jak to jest z płodnością i antykoncepcją w tym czasie.
Z przyczyn upodobań sexualnych i w ogóle lubienia tej sfery życia odpowiedź na to pytanie jest dla mnie WAŻNA
Ach, może ja panikuję, może przesadzam. Może to tylko 5-dniowe przypadkowe spóźnienie okresu... i wciąż będę, jeszcze przez lat kilka, kobietą absolutnie kobiecą.
Ps.
Jeśli się komuś nabluzga we własnym pamiętniku, używając vitaliowego nicka... Albo... Jeśli się we własnym pamiętniku, w komentarzach do niego, toleruje knajackie wulgaryzmy i wyzwiska, skierowane personalnie do jakiegoś nicka vitaliowego - to Vitalia może właściciela pamiętnika zmusić do usunięcia inkryminowanego wpisu lub komentarza. Co też właśnie nastąpiło, więc dziękuję.
Młyny boże mielą powoli, ale skutecznie. Młyny vitaliowe także.
ps 2
Waga późnoporanna 59,2
Średnia z tygodnia 59,3
Średnia z 10 dni 59,4
Jak dotrwam do piątku, to odrobinę skurczę pasek vitaliowy
jak lwica będę walczyć! pazurami i zębami !
bo tak być nie powinno!
bo to do niczego, psiakostka, niepodobne !
i nie powinno być !
jestem perfekcyjnie grzeczna jedzeniowo
kontroluję każdą zjadaną i wypijaną kalorię
od prawie tygodnia nie zgrzeszyłam. .. . prawie - to znaczy, jeśli grzeszyłam, to doliczałam zgrzeszone kalorie do sumy kalorycznej dnia i było tak, że lizałam lody z wisienkami i chili, a nie zjadłam kanapeczki
i mały detoks przedwiosenny sobie zrobiłam, piję gęste soki pomidorowe w ilościach prawie hurtowych i owocki zajadam i niektóre warzywka - zamiast "normalnych" posiłków, 3 dni przez ¾ dnia
więc dlaczego waga znowu wskazuje wzloty!!!!???? i to TAKIE wzloty ?
To niesprawiedliwe !
Ale oczywiście będę z tym walczyć!
no, owszem, złe jest, że się nie ruszam, ale to już nie moja wina! to te cholerne ostrogi! i to pogoda, ona jest winna, ona jeszcze nie sprzyja wielogodzinnemu rowerowaniu
a hulahop dla mnie jeszcze się robi, znaczy jedna vitalijka go dla mnie własnoręcznie robi i jak przyśle, to będę kręciła, aż do bólu i siniaczków! Hausa sobie włączę, bo mam już komplet, i będę kręciła, krecila. . . .
Ps.
Na głównej nie ma ani jednego pamiętnika bluzgającego. Uff.. .. więc jednak można pisać komunikatywnie bez przekleństw w każdym akapicie.
Przynajmniej już mi nie będzie wstyd, że z mojego polecenia ktoś na słowne miny się nadział.
Bo ja poleciłam vitalię znajomej mojego potomstwa, ach, z 10 dni temu. Weszła na główną i wyszła. Bo powiedziała, że rynsztok słowny to ona ma na co dzień w WKD i czytać już nie musi.
Napiszę jej na FB, że może spróbować drugi raz i że warto, bo może vitalia pomoże jej stracić nadmiar ciała.
Ps 2
Wenę już mam z powrotem, kłębi mi się w głowie kilka tematów, ale na razie zdania niepoukładane.