Ostatnio dodane zdjęcia

Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Obecna Obecna sylwetka

O mnie

Jestem internetowe zwierzę, i to od bardzo dawna. Pierwsze komputery własnoręcznie sobie składałam, tak zwane klony ajbiema. Czytywałam kiedyś namiętnie fantastykę, teraz jakby mniej. Lubię wyprawy rowerowe, baseny z nie za zimną wodą, żeglowanie po Cykladach, długie sexualne sesje, koszenie trawnika.... Ach, i jeszcze - byłam kiedyś, przez 3 lata, Pierwszą Damą polskiego Tomb Raidera. ______________________
_____________
Mam pamiętnik otwarty dla wszystkich. Nie ma potrzeby zapraszania mnie do znajomych. Jeśli ktoś chce mnie czytać i śledzić na bieżąco - to wystarczy dodać do ulubionych pamietników. Bo wśród vitaliowych znajomych chcę mieć tylko prawdziwych ZNAJOMYCH.

Informacje o pamiętniku:

Odwiedzin: 648181
Komentarzy: 11737
Założony: 16 marca 2009
Ostatni wpis: 24 maja 2012

jolajola1

kobieta, 50 lat, Warszawa

158 cm, 59.20 kg więcej o mnie


Postanowienie noworoczne: w wiecznej pogoni za stabilnym 55

Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Masa ciała

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

wredne są i podłe te moje osobiste gady !

22 marca 2012 , Komentarze (18)

gadziny jedne!
moi domowi mężczyźni - bo to o nich mowa

to PRZEZ NICH nie mogę wrócić do ubiegłorocznej wagi !!
PRZEZ NICH !
wążowie wyhodowani na własnej piersi, ot co !
wredne i podstępne istoty, wiedzą przecież, że nie kupuję jedzenia słodkiego i nie kupuję (dla mnie osobiście) prawie-narkotycznego .. . bo jak kupię niebacznie, to jem


młodszy zanabył i przyniósł
a - majonez winiarski, " no bo przecież ty mamo tak go lubisz..."
b - puszkę masy krówkowej Baklandu . . o rany, i tak dobrze, że to nie masa kajmakowa!

starszy dumnie w zębach przyniósł, jak Azor niemalże
a - sheridansa następnego
b - lody korala z całymi wiśniami, mrucząc zwycięsko "specjalnie dla Ciebie szukałem takich z całymi wisienkami"




wczoraj prawie nocą tłukłam osobistym czerepem o drzwi lodówki, że nie, nie otworze, że nie, nie jestem głodna, że nie muszę
przegrałam pojedynek z własną silną wolą, ona silniejsza ode mnie, niestety
ale udało się opanować szkody nieopanowania - tylko pół herbacianej łyżeczki masy i tylko dwie łyżki zupowe (płaskie!) lodów, majonez tylko wąchałam




ps vitaliowe
waga constans
rower też constans, znaczy codziennie

Dodaj komentarz

wiatr we włosach, ale to jeszcze nie jest
prawdziwa wiosna

21 marca 2012 , Komentarze (14)

Jeżdżę codziennie.
Łikend był naprawdę pogodowo boski, ale teraz jakby zimniej. O jakieś 10 stopni. Wczoraj wieczorem wracałam przy +7 i sama sobie gratulowałam ubrania dwóch par skarpet.

Ponieważ teoretycznie już jest wiosna - na vitaliowym forum otworzyłam wątek Wiatr we Włosach. Sezon rowerowy 2012 .
Zapraszam do wspólnego jeżdżenia, to już trzeci wspólny rok



Póki co, wiosny prawie nie widać.

Co prawda z Łachy Łużyckiej (to kawałek wiślanego starorzecza przy Wale Miedzeszyńskim) na łęgach wiślanych lód zniknął w ciągu soboty i niedzieli, ale same łęgi są bure, beżowe, szare, czarniawe .. . nigdzie nie ma najmniejszej nadziei na zieloną choćby mgiełkę.


Jeziorko Łacha Potocka na Żoliborzu/Bielanach wciąż pokrywa lód. Gdzie bez drzew i słońce mocniej operuje, pozostały tylko kawałki lodu. Mewy to wykorzystują.



Ale tam, gdzie zarośla i drzewa zasłaniają, to lód jest od brzegu do brzegu. Człowiek już nie przejdzie - ale kuraki i owszem. Nie wiem, co to za ptaszki, z budowy ciała wyglądają na jakieś brodzące. Wczoraj nie brodziły, wczoraj wylazły na lód. A lód śliski okropnie, pokryty cieniutka warstewką wody.
Dwa kuraki przystąpiły do przepychanek, do bitki. Skrzydła bojowo wygięte, dzioby groźnie pochylone. I huzia na wroga!
I coraz to jeden i drugi kuprem w lód!
I jedzie po tym lodzie rozpędem!
I piszczy! Z oburzeniem i zaskoczeniem! Jak ten lód śmie być taki śliski?!


... stałam przy tych kurakach co najmniej kwadrans . . kurze móżdżki szybko zapominały o wywrotce .. wiec zaraz się znowu wywracały . .. i znowu...



ps vitaliowe
waga stabilna, waga niezmienna
trzeci dzień z rzędu 59,2
Dodaj komentarz

bo okropnie tęskniłam

19 marca 2012 , Komentarze (20)

tęskniłam za rowerem, za wiatrem we włosach, za szumem opon na asfalcie, za spoceniem na podjazdach, za jazdą bez trzymanki, bo w otwarte szeroko ramiona łapię cały świat

cud, że zimą z tej tęsknoty nie umarłam !


więc roweruję
od trzech dni codziennie


waga nie rośnie
waga nie spada
NIEWAŻNE


ważne, że rower i ja, że znowu razem
Dodaj komentarz

Najpierw będzie radośnie, a potem będzie intymnie.
Ta druga część nie dla vitaliowych chłopów i nie
dla młodych dziewczynek.

15 marca 2012 , Komentarze (69)

(jeśli czytająca osoba ma więcej lat niż ja, to proszę przeczytać przynajmniej do textu na czerwono)

Wciąż nie mogę się za bardzo ruszać. Się spotkałam z jedną byłą vitalijką i piechotką przeszłam z nią 450 metrów. I to było wszystko na co mnie było stać, potem nogi wyciągałam na krześle poczekalniowym w banku. Za nic nie chciały przestać boleć. W żadnej pozycji.

Tu się zaczyna radośnie.

Ale nawet jeśli się nie mogę ruszać - to wciąż mogę grać. Znowu codziennie popołudniami odpalam grę i się w niej zanurzam. Piszę solucję jedną za drugą, owszem, są od razu rozchwytywane przez społeczność - ale wolę grać niż pisać.

Przeglądam dzisiaj swoje wczorajsze notatki na marginesie solucji. I buzia mi się śmieje. Teraz będzie cytat.


"Idź, a potem się rozejrzyj, a potem się zastanów. Bo ja już wiem, Ty dopiero musisz dokonać wyboru. Bo gdy ja w grze mam wybór. . .

- czy przejechać się nad weneckimi kanałami i dachami na ziplinie i podziwiać chwytające za serce i oczy widoki w świetle wschodzącego słońca?

- czy też wdać się w bójkę czy strzelaninę z sycylijskimi mafiosami niższych i wyższych szczebli, i to pomimo ewidentnych braków we własnym uzbrojeniu ?

Ja wiem! Ja zawsze wybiorę przyjemność!

Więc lecę bić gadów. Zza węgła przyłożyć, skoczyć im saltem nad głowami, niech zgłupieją. I tłuc!, tłuc w podłe gęby! I odzyskać, co ukradli.

Ach, widoki podziwiać będę później."

Koniec cytatu

 

 

 

Teraz będzie intymnie

Bo mam kłopocik. Znaczy jeszcze nie mam, ale mogę mieć. A wujek gógiel odsyła mnie z problemem do zaprawdę dziwnych miejsc.

Otóż w tym roku kończę 50 lat. Póki co, trzymam się doskonale. Również w tych babskich sprawach.

(prawdę mówiąc, na myśl, że to już 50 - to chwilami dostaję paniki umysłowej. Co innego huczne obchodzenie 50 urodzin przyjaciółek, a co innego moja osobista tragedyja. Przecież ja nigdy nie sadziłam, że kiedyś będę stara!!! Znaczy że metrykalnie będę tak stara, a duchowo nie. Bo pewnie byłoby mi łatwiej, gdybym była nieruchawą osobą i zmęczoną życiem matkąpolką. Wtedy metryka zgadzałaby się ze stanem ciała i duszy i pewnie byłoby ok.

Ale we mnie wciąż tkwi bunt przeciw 50-tce. Przecież nie zgadzałam się na to!!! To nie tak miałam żyć!)

Ale ta panika i ta niezgoda to tylko czasami. Z reguły, gdy wpadam w dołek. Na co dzień nie pamiętam, wyrzucam odruchowo z myśli.

Bo przecież kobiece atrybuty mam ok. Okres w normie, regularny jak zegarek i normalnie obfity. Żadnych suchości, żadnych nieprzyjemnych odczuć podczas akrobatyki mesko-damskiej. Libido na wciąż wysokim poziomie, a jak jeszcze przyjdą ciepłe noce! Bo uwielbiam ciepłe noce. Skóra w miarę jędrna, zmarszczki policzalne na palcach jednej dłoni. Biust, gdy w odpowiednim staniku, robi wrażenie na facetach. Ciało nietłuste. Włosy niełamliwe, wciąż grube i znowu długie. (Semilla mnie widziała, naprawdę mam znowu długie włosy, rosną jak szalone).

 

Niczym się nie martwiłam. Do przed-przed-przed-przed wczoraj.

Okres nie zjawił mi się w terminie. W dodatku nie było ani grama PMSa. I piersi mi nie puchły.

I niestety, od razu pomyślałam:::::::

a - ciąża????

b - menopauza????

...... Eeee-tam, raczej to drugie. Że też cholera jedna nie mogła poczekać 2 miesiące, żebym przynajmniej te straszliwe pięćdziesiąte urodziny mogła przeżyć jako pełnowymiarowa kobieta?

No nic, przyszło i już. Znaczy zaczęło przychodzić. Znaczy chyba zaczyna mi się menopauza. osz, kuźwa!

acha!!!!! Z pięciodniowym opóźnieniem znowu ze mnie leci. Dzisiaj.

 

 

No i tak sobie dywaguję i rozmyślam. O tym co będzie dalej, w sensie później. Bo ja płodna jestem (byłam? hihi hi) niesłychanie. Ilość ciąż, w jakich byłam, znacznie przekracza średnią krajową. No to jak się zabezpieczać w czasie, gdy miesiączki stają się nieregularne?

Tyle się mówi o uświadamianiu nastolatek, o propagowaniu antykoncepcji wśród niedorosłych. No dobrze, ale co potem?

Przecież, biologicznie menopauza to jakby odwrócenie dojrzewania. No owszem, trądzik się nie pojawia, ale znowu są wahania nastroju, znowu kłopoty z koncentracją, snem. Znowu gwałtowne wahania bezwzględnych i względnych poziomów estrogenów i progesteronu.

Ale czy znowu pojawia się możliwość "wpadki" w każdym momencie? Czy znowu się trzeba dodatkowo zabezpieczać przy każdym możliwym zbliżeniem?

Nigdy wcześniej o tym nie myślałam.. .. Czuję się zagubiona. Mało jest informacji w sieci, wielokrotnie mniej niż dla ludzi młodych. Nawet wujek gógiel na hasło "płodność w czasie menopauzy" w pierwszej chwili skierował mnie na .......  czytałam i nie wierzyłam własnym oczom!!! ... wstrzemięźliwość jako żywa modlitwa, gotowość na dłuższe okresy abstynencji . ..  o rany, to jakieś kościelne zakątki neta, zwiewam stąd ! ... potem mnie przeniosło na strony tabletek antykoncepcyjnych i HTZ . . . nie, to też nie dla mnie.. .. poza tym tam piszą o menopauzie w wieku lat niecałych 45 .. A takiego wała!

Latam po necie i szukam? i WŁAŚCIWIE NIC KONKRETNEGO NIE WIEM.

Więc pytam moje starsze wiekiem i doświadczeniem vitaliowe koleżanki, znajome i moje prawie-przyjaciółki - jak to jest z płodnością i antykoncepcją w tym czasie.

Z przyczyn upodobań sexualnych i w ogóle lubienia tej sfery życia odpowiedź na to pytanie jest dla mnie WAŻNA

 

Ach, może ja panikuję, może przesadzam. Może to tylko 5-dniowe przypadkowe spóźnienie okresu... i wciąż będę, jeszcze przez lat kilka, kobietą absolutnie kobiecą.

 

 

 

Ps.

Jeśli się komuś nabluzga we własnym pamiętniku, używając vitaliowego nicka... Albo... Jeśli się we własnym pamiętniku, w komentarzach do niego, toleruje knajackie wulgaryzmy i wyzwiska, skierowane personalnie do jakiegoś nicka vitaliowego - to Vitalia może właściciela pamiętnika zmusić do usunięcia inkryminowanego wpisu lub komentarza. Co też właśnie nastąpiło, więc dziękuję.

Młyny boże mielą powoli, ale skutecznie. Młyny vitaliowe także.

 

 


ps 2

Waga późnoporanna 59,2

Średnia z tygodnia 59,3

Średnia z 10 dni 59,4

Jak dotrwam do piątku, to odrobinę skurczę pasek vitaliowy

Dodaj komentarz

to jest po prostu NIESPRAWIEDLIWE i będę z tym
walczyć

13 marca 2012 , Komentarze (28)

jak lwica będę walczyć! pazurami i zębami !

 

bo tak być nie powinno!

bo to do niczego, psiakostka, niepodobne !

i nie powinno być !

 




jestem perfekcyjnie grzeczna jedzeniowo

kontroluję każdą zjadaną i wypijaną kalorię

od prawie tygodnia nie zgrzeszyłam. .. . prawie - to znaczy, jeśli grzeszyłam, to doliczałam zgrzeszone kalorie do sumy kalorycznej dnia i było tak, że lizałam lody z wisienkami i chili, a nie zjadłam kanapeczki

 

i mały detoks przedwiosenny sobie zrobiłam, piję gęste soki pomidorowe w ilościach prawie hurtowych i owocki zajadam i niektóre warzywka - zamiast "normalnych" posiłków, 3 dni przez ¾ dnia

 

więc dlaczego waga znowu wskazuje wzloty!!!!???? i to TAKIE wzloty ?

To niesprawiedliwe !

Ale oczywiście będę z tym walczyć!

 

 

no, owszem, złe jest, że się nie ruszam, ale to już nie moja wina! to te cholerne ostrogi! i to pogoda, ona jest winna, ona jeszcze nie sprzyja wielogodzinnemu rowerowaniu

a hulahop dla mnie jeszcze się robi, znaczy jedna vitalijka go dla mnie własnoręcznie robi i jak przyśle, to będę kręciła, aż do bólu i siniaczków! Hausa sobie włączę, bo mam już komplet, i będę kręciła, krecila. . . .

 

 

 

 

Ps.

Na głównej nie ma ani jednego pamiętnika bluzgającego. Uff.. .. więc jednak można pisać komunikatywnie bez przekleństw w każdym akapicie.

Przynajmniej już mi nie będzie wstyd, że z mojego polecenia ktoś na słowne miny się nadział.

Bo ja poleciłam vitalię znajomej mojego potomstwa, ach, z 10 dni temu. Weszła na główną i wyszła. Bo powiedziała, że rynsztok słowny to ona ma na co dzień w WKD i czytać już nie musi.

Napiszę jej na FB, że może spróbować drugi raz i że warto, bo może vitalia pomoże jej stracić nadmiar ciała.

 

Ps 2

Wenę już mam z powrotem, kłębi mi się w głowie kilka tematów, ale na razie zdania niepoukładane.

Dodaj komentarz

bez weny nr 5

12 marca 2012 , Komentarze (11)

waga poranna 59,1
mogło być mniej, ale nocą grzeszyłam trochę

rower ?? hmmmmmm........




ps.
uczyłam się o tym na historii stosunków międzynarodowych, że czasem nie trzeba używać siły (militarnej), by osiągnąć cel (polityczny)
że jeśli jest się wystarczająco mocnym, to wystarczy sama groźba użycia siły
.... takie mnie dziś naszły studenckie wspomnienia - bo ŻADEN z obserwowanych przeze mnie pamiętników z głównej nie zawiera we wpisach z ostatnich 2 dni żadnego przekleństwa, żadnego wulgaryzmu
Dodaj komentarz

bez weny nr 4

11 marca 2012 , Komentarze (8)

waga późnoporanna 59,4
bezprzyczynowy wzrost

wczoraj w ramach ucieczki przed problemami własnonożnie chodzilam godzin 3, a
dzisiaj ostrogi boleśnie mi udowadniają, że nie powinnam takich czynów popełniać



ps.
to nie żadna wojna vitaliowa
po prostu zgłaszam do moderacji każdy bluzgający wpis z głównej, przywołując odpowiedni zapis regulaminu vitaliowego
każda z Was to może zrobić, gdyby jej sie chciało
Dodaj komentarz

bez weny nr 3

10 marca 2012 , Komentarze (19)

waga o bardzo późnym poranku 58,8
(pomimo nocnych lodów!)

rower .... hmmmmm ... a cóż to jest rower?



ps.
chyba założę znowu strój donkichotowy
mam wrażenie, że słyszę surmy bojowe
zamierzam wy-tępić rzucanie mięsem w pamiętnikach na głównej
narzędzie mam, lancę srebrzystą - mój pamiętnik w okresie wojen elytarnych został na krótko zamknięty za jedną, cyt. "barrrrwną kurrrwę"
- a każde kolejne zgłoszenie przeklinającego pamiętnika do moderacji przybliża do celu
Dodaj komentarz

bez weny nr 2

9 marca 2012 , Komentarze (22)

waga o późnym poranku 58,9
rower wczoraj był
dziś roweru nie będzie





ps
zostałam zwyzywana od, UWAGA !, trolli
publicznie zwyzywana oraz prywatnie
za, UWAGA !, jeden, UWAGA !, niedowierzający komentarz, napisany grzecznym językiem
przez osóbkę, która nie potrafi napisać jednego akapitu bez bluzgów i języka rynsztokowego

UWIELBIAM obserwować meandry życia vitaliowego !!
Dodaj komentarz

bez weny nr 1

8 marca 2012 , Komentarze (15)

waga o późnym świcie 59,3
może jakiś rower potem, bo słońce zachęcające
Dodaj komentarz