| Odwiedzin: | 648184 |
| Komentarzy: | 11737 |
| Założony: | 16 marca 2009 |
| Ostatni wpis: | 24 maja 2012 |
Masa ciała
źle
Bo suwak wagowy przesuwam w absolutnie niesatysfakcjonującym kierunku
Ustawiam go na 59,2
niedobrze
Bo po dwóch dniach spędzonych w samochodzie, z wielkim żalem musiałam stwierdzić, że dżinsy 30/30 są dla mnie w wersji absolutnie niesiedzącej, a chwilami tylko w stojącej i z wciągniętym brzuchem
Nosz ile można ?? Ile można siedzieć w za ciasnych brzuchowo spodniach???
Poszłam do piwnicy, otworzyłam jedną ze wstydliwych paczek, tę najbliższą czasowo. Wyciągnęłam spodni sztuk 3, przymierzyłam, na górę przyniosłam jedną parę. Portki z czasów 62-64 kilo. I od kilku dni egzystuję w nich. Owszem, spadają mi z zadka. I owszem, nogi mi w nogawkach się majtają, bo one szerokie, te nogawki, niemodne. Są za duże i mają nabijane diamenciki, i wzór haftowany na kieszeni.
Są tak okropne, że wstyd używania ich jest dla mnie dodatkową motywacją.
Po raz pierwszy od września 2009 mam spodnie większe niż 30/30.
malutki promyczek nadziei
Wracałam z poczty. Znaczy "tam" zostałam zawieziona, bo paczek sporo, ale z powrotem uparłam się iść. Szłam słoneczną stroną ulicy, rozpięty płaszcz, szalik zwisający. Słońce w południe rzeczywiście grzeje! Lekki wiatr we włosach.
Własnonożnie przeszłam 540 metrów. Jeszcze nie wiem, co na to moja lewa stopa, ale wszystko jedno! Warto było. Niech płonie bólem i goraczką, gadzina!
Uważnie patrzyłam na kałuże i na stan trawników. Ziemia jeszcze nie pachnie wiosną. Bo ziemia jest zamarznięta! Miejscami leży połyskująca skorupka, to znak, że pod spodem jest zmarźlina i chłodzi od spodu, w cieniu to zwłaszcza widać. No i kałuże stojące na trawnikach mówią to samo. Że woda nie ma gdzie wsiąkać, bo zamarznięte.
Ale jeszcze kilka dni takiego słońca i woda wsiąknie. A potem wiatr wszystko wysuszy. I nawet, jeżeli będzie taka śnieżyca gwałtowna jak wczoraj, to zaraz się roztopi i spłynie. (wczoraj z podziwem patrzyłam na iście marcową zmienność pogody, w południe ostre słońce, od 16 śnieżek, potem śnieżyca, o 20 wszędzie biało, śnieg powyżej podeszew butów, a o północy już czarne chodniki, a porankiem ani śladu białości.)
Niech już przychodzi ta wiosna!
Niech zapachnie wreszcie ziemia!
Mam dosyć tegorocznej zimy!
Nawet sobie nie poodśnieżałam, bo z czterech dób do odśnieżania przez 2 miałam ostry bólowo stan obu stóp, w trzeciej dobie miałam imprezę, a w czwartej byłam w stanie poimprezowym.
Mam malutki promyczek nadziei, że się taka aura jak teraz utrzyma do najbliższego łikendu i że będzie można w południe wyskoczyć na rower. Chociaż na godzinę!
I jeszcze jedna malutka sprawa
Jeden taki moderator wraz ze swoim światopoglądowym kumplem trochę rozrabiali w pewnym pamiętniku zamkniętym tylko dla znajomych. Bo moderatorowi ze społecznego naboru dano możliwość wchodzenia tam, gdzie ich nie chcą albo gdzie chcą samotności.
Założyłam na forum wątek, kwestionujący taką możliwość, wraz z prośbą, by wypowiedział się ktoś kompetentny z vitaliosymetrii. Nigdzie nie napisałam nicków żadnych. Wątek był teoretyczny, problemowy, a nie personalny.
Wczoraj wieczorem w uprzejmych słowach podbiłam wątek, bo odpowiedzi nie było. I poszłam spać.
A w nocy Vitalia przysłała mi ostrzeżenie, jakobym w wulgarnych słowach łamała regulamin, przy czym jako dowód dostałam treść postu, którego jako żywo nie napisałam i którego w omawianym wątku w ogóle nie ma. Ostrzeżenie za coś nieistniejącego???? Tylko jeden moderator był w tej sprawie zainteresowany i tylko on miał powód, by mi przyczepić ostrzeżenie.
Się wkurzyłam. Napisałam skargę do vitali na nieetyczne zachowanie modera. Na to, że wynosi z pamiętników zamkniętych informacje i podaje je swojemu kumplowi. Na to, że wysyła ostrzeżenia za coś, co nigdy nie miało miejsca, znaczy za NIEnapisany post
Sama jestem ciekawa, co z tego wyniknie.
niestety - udało mi się !
wczoraj wieczorem udało mi się ugotować ZA DOBRY żurek
kwaśny, pachnący
i z jajkiem i z kiełbaską
Pan i Władca kartofelki zrobił po swojemu
już spać iść miałam.... a potem zwisałam na garnkiem, siorbiąc prosto z łyżki wazowej i przegryzając zimnymi kartofelkami z garnka drugiego
zwisałam
zwisałam
a waga mnie w przedświcie pokarała
na razie sobota grzeczna
no, ale Stasiek jest, więc wszystko sie może zdarzyć
Wymęczył mnie dziarski staruszek, a właściwie staruszków dziarskich dwóch. No i dziarska staruszka też.
Mają po prawie 90 lat i wciąż im się chce!! I zdają sobie doskonale sprawę, że choć duch ochoczy, to ciało już rady nie daje. I nawet zdają sobie sprawę z własnego znużenia umysłowego, że wolniej przyswajają informację, że zapominają . . . ale wciąż chcą chcieć!
Poproszono mnie o zaspokojenie ich potrzeb.
Więc się wiłam po podłodze . ..
Więc dyszałam do telefonu . . .
Potem znowu się wiłam po podłodze i prawie antycznych meblach . . . (coś mi przy tych wiciach? wijaniach? w lędźwiach strzeliło i do tej pory siedzi)
Byłam podstępnie upijana . . .
A potem mnie deprawowano . . .
A potem mnie skorumpowano . . .
. . . no
doooooobra, wyjaśniam 
Więc się wiłam po podłodze - kable przełączając.
W każdym bądź razie dyszałam do telefonu - czekając i czekając i czekając na zgłoszenie się caal center i pomocy technicznej.
Potem znowu się wiłam po podłodze i prawie antycznych meblach, restartując każdy sprzęt po kolei.
Byłam naprawdę podstępnie upijana. Bo jak chwyciłam, znowu spocona, od tego wicia i od emocji, szklankę z sokiem porzeczkowym, to się okazało, że to nie jest sam sok. Bo jeden dziarski staruszek drugiemu dziarskiemu staruszkowi zdradził, że ja takie drinki pijam.
A potem mnie zdeprawowano. W sypialni pokazano mi akt damski, jaki starszy dziarski staruszek namalował swojej żonie, gdy miała lat 20. Modelka, stojąca obok, mimo zaawansowanego wieku, była uroczo zaróżowiona ze wstydu.
A potem mnie skorumpowano. W samochodzie, którym zostałam odwieziona po wykonaniu usługi, do torebki mi wylądowała WIELKA MLECZNA CZEKOLADA. Wedlowska złota.
Staruszkowie to mój tato, lat sporo ponad 80. Drugim staruszkiem jest blisko 90letni jego kumpel z pracy, a obecnie z brydża, wciąż samodzielnie jeżdżący samochodem. I żona kumpla, lat 85. Kumpla pracowego znam z własnego dzieciństwa, bywałam u ojca w pracy, na Chmielnej, w tym kolejowym molochu.
Wezwali mnie, bo im siadła tivi cyfrowa, została tylko analogowa, no i na nowszym laptopie nie dało się połączyć z domowym routerem. A te wszystkie hasła, nie wiedzą co do czego. No i jak rozmawiać z pomocą techniczną przez telefon, kiedy ci z call center to mówią dziwnym językiem, niby po polsku ale chyba nie do końca ?
Zrobiłam wszystko, choć w pierwszej chwili chciałam uciec. Bo tak naprawdę nie działało wszystko. Nawet telefon. Sprzęt mi obcy, musiałam choć przejrzeć instrukcję, nosz bo skąd mam od razu wiedzieć, gdzie i ile wejść hdmi ma nieznany mi model tivi. I przebieg kabli musiałam poznać, modem, router, video . . i jeden pilot ma wytarte styki, trzeba było odnaleźć sterowanie bezpośrednio na tivi. tPrzynajmniej z laptopem od razu wiedziałam, jak się do pracy zabrać, bo on ma XP, a ja XP kocham.
Naprawdę, zrobiłam wszystko. Prawie 3 godziny. Aż sama z siebie byłam dumna!
W domu ułamałam 2 rządki wedlowskiej i dałam Panu i Władcy. Ułamałam jeden... znaczy chciałam ułamać jeden, a ułamałam 2 rządki dla siebie. Pożarłam chciwie. A resztę zaniosłam synalkowi z prośbą by sobie wziął i jadł, ile chce i żeby resztę schował u siebie tak, bym nie mogła odszukać. Dziecko umiało się znaleźć, super mieć takiego synalka. "Mamo, jakie schować???? Taką czekoladę?? Od razu zjem!"
Uff.
Dnia następnego dwóch dziarskich staruszków znowu mnie nawiedziło. Przyjechali prosto z turnieju brydżowego na Poloni. Starszy staruszek znowu mnie skorumpował. Na przyszłość. Bo od wiosny mój tata będzie siedział na działce i chciał mieć na wszelki wypadek doskok do mnie bezpośredni.
Przywieźli litra absolutu.
O christosie . . . !!!
ps vitaliowe
wczoraj na wadze poniżejpaskowo bo 58,7
dzisiaj na wadze powyżejpaskowo bo 59,4
a nie mówiłam że czekolada wychodzi na wadze po dwóch dniach?!?!?

