Sylwetka

Poprzednia Początkowa sylwetka
Cel Mój cel

O mnie

Jestem w miarę świeżą mężatką lubiącą kwiaty i przyrodę, trochę szalonym naukowcem no i trochę łakomczuchem. Od małego miałam kłopoty z wagą i zawsze uchodziłam za sympatycznego grubaska. Udało mi się schudnąć raz w życiu- przed maturą. Potem poznałam mojego obecnego męża, zakochałam się i przestałam uprawiać regularnie sport, przestałam też uważać na swój jadłospis. Póżniej zrzuciłam troszkę wagi przed ślubem (głównie ze stresu). I to by było na tyle. Teraz pracuję dość stacjonarnie, więc zdecydowałam się na abonament w siłowni. Niestety mimo tego, że od 7 miesięcy ćwiczę 3 razy w tygodniu, moja waga nie spada. Jest to strasznie demotywujące... Moja ostatnia szansa to dobra dieta:).

Monia1984.gda

kobieta, 27 lat,

162 cm, 66.00 kg więcej o mnie



Postępy w odchudzaniu

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Historia wagi

Najskuteczniejsze odchudzanie w Polsce.

Wpisy

Powroty :)

15 października 2010 , Skomentuj

Dawno juz tu nie zagladalam. Totalnie zdemotywowana nie mialam nastroju. Po urlopie przytylam 1,5 kg, ale nie ma sie co dziwic- niczego sobie nie zalowalam! W kazdym razie szybko je zrzucilam i juz po tygodniu pozbylam sie wyhodowanego balastu. Waga spadala jak sie nalezy az do dzis- w minionym tygodniu schudlam 200 g :). Malo to troche, malo... Do celu zostalo mi troche ponad 4 kg- musze sie sprezyc i pozbyc sie tego! Chyba zaczne chodzic na jakis aerobik, bo juz mi nudno na silowni. Nie moge sie juz doczekac sniegu i wypadow czwartkowych na snowboard. Robi sie juz za zimno na rolki (chociaz w zeszlym tygodniu jeszcze dalismy rade;).
Zimno mi jakos. zawijam sie do roboty.
Dodaj komentarz

Frustracja

3 września 2010 , Komentarze (1)

Witam:)

Pisze sobie dzisiaj bo mam tego dosc, ze nie udaje mi sie realizowac zalozen dietetyka co do zgubienia wagi. I w ogole straszna ta otoczka co do diety, a BMI to jedna wielka porazka. Moj model 3D obecnej sylwetki absolutnie nie oddaje tego jak wygladam (wiec go wylaczam!). Mam juz plaski brzuch, jestem wysportowana i swietnie sie czuje. Nosze mini w rozmiarze 38, mezczyzni sie za mna ogladaja i wiem, ze jest ok. Modelka nigdy nie bylam i nie bede, owszem- zdaje sobie z tego sprawe. Ale np weszlam w niedziele na Nebelhorn czerwonym szlakiem (2225 m npm) i wiem, ze swiat nalezy do mnie! O! A to zdanie: niestety nie udalo Ci schudnac do wagi, ktora przewidzial dietetyk, ale to nie koniec swiata... Wybaczcie, ale nie potrzebuje jakiegos beznadziejnego automatycznego pocieszacza.

To sobie troche ulzylam. Pozdrawiam
Dodaj komentarz

Ledwo, ledwo...

20 sierpnia 2010 , Skomentuj

Powitalam dzisiaj z samego rana na mojej wadze cyfre 6 :) Ledwo przekroczylam granice 70/69 kg, ale sie udalo! Jest powod do dumy, pomimo, ze planu nie wykonalam i schudlam o 300 g za malo. Nie moglam uprawiac moich sportow pomiedzy-silownianych ze wzgledu na beznadziejna pogode no i masz babo placek. Poza tym spacer po Alpach sprawil, ze mialam zakwasy przez 4 dni i ogolnie jakos tak zdrewnialam w minionym tygoniu...
Mimo wszystko dzisiaj na niebie sloneczko i jest pozytywnie:)
A jutro ide na grilla! :D
Dodaj komentarz

Niesamowite

13 sierpnia 2010 , Skomentuj

Po wspanialym weselichu i poprawinach waga w dol! No niesamowite. Zwlaszcza, ze najadlam sie jagodowych ciastek z kremem, roladek wolowych, szyneczki, lodow...... I dlugo by tak wymieniac jeszcze... Mile zazskoczenie- spodziewalam sie ze przytyje
Po takim popuszczeniu pasa mam jeszcze wieksza motywacje do cwiczen i diety. Mam nadzieje, ze w przyszlym tygodniu zobacze 6 z przodu
Dodaj komentarz

I did it!

2 sierpnia 2010 , Skomentuj

115 km na rowerze. Dzisiaj nie moge chodzic, ale jestem z siebie dumna:D. Przez przypadek musialam tyle przejechac... Wybralismy sie wczoraj na wycieczke 60 km z nadzieja, ze wrocimy promem. Po dojechaniu na miejsce jednak okazalo sie, ze on nie istnieje! I tak chcac- nie chcac znowu bije swoje wlasne rekordy ;)
Dodaj komentarz

Aj aj aj!

30 lipca 2010 , Skomentuj

Przede mna wreszcie mniej niz za mna. To nastraja pozytywnie. Wiem niestety, ze najciezej zrzucic ostatnie kilogramy. Zwiekszenie ilosci wysilku fizycznego przynosi poki co efekty- w porownaniu z przestojem jaki mialam 3 tygodnie temu jest super. Godzina dziennie sportu, a nawet wiecej i prosze:). Moj rekord na rolkach powiekszyl sie do 38 km (3h 20 min mi to zajelo). Kto by pomyslal, ze ze mnie bedzie taki sportowiec
Zapraszam znajomych zeby pojezdzili razem ze mna, ale niestety wiekszosc z nich woli sobie polezakowac na trawie... A samej to jakos kiepsko- dobrze chocaz, ze moj maz mi towarzyszy w tych poczynaniach:). To on zmienil mnie z kanapowego leniucha w czlowieka, ktory uwaza za spedzenie dnia bez wysilku fizycznego za dzien stracony, wiec niech teraz sie meczy  Trzeba cos robic!
Dodaj komentarz

Leniwie

23 lipca 2010 , Skomentuj

Dzisiaj dzień rozpoczęłam leniwie i jeszcze się nie obudziłam. Potrzebne trochę kofeiny i potem hop do laboratorium zanim mnie sobota zaskoczy Postępy w odchudzaniu poczynione, więc ogólnie pozytywnie. Nawet deszcz za oknem nie przeszkadza- mam tylko nadzieję, że jutro będzie Słońce, bo planujemy ze znajomymi 30 km na rolkach
Do pzytywów zalicza się również to, że wszyscy komplementują mój spadek wagi i mówią, że nieźle wyglądam. Jednak jak patrze na mój model 3D to nadal mnie krew zalewa i nie pozwala mi to spocząć na laurach.
No to co? Uśmiech na twarzy, pierś do przodu i piękny dzisiaj będzie dzień
Dodaj komentarz

Półmetek

16 lipca 2010 , Skomentuj

Dzisiaj znowu upał. Całe szczęście, że to już piątek :) Spadek wagi nastąpił wreszcie po dłuższym czasie i to daje mi chęć do dalszych zmagań z moim sadełkiem. Opłaciły się dodatkowe kilometry przejechane na rolkach:))). Dzisiaj zarażam Was pozytywnym mysleniem
Idę za 3 tygodnie na wesele i zakupiłam już sukienkę, a najlepsze w tym, że sukienka ma rozmiar 38 Leży jak szyta specjalnie dla mnie Jest rownież jeden mały minus- sukienka jest śliczna, ale bez ramiączek. Mój biust niestety nieco zmalał i teraz muszę sobie kupić nową bardotkę do zestawu- ze ślubnej w rozmiarze 75 E niestety wyrosłam. No a le to nic! W końcu lubię robić zakupy :).
Dodaj komentarz

Cisne i cisne

2 lipca 2010 , Skomentuj

Ale jakos nie moge. Znowu porazka. Ja sie pytam po co mi te kilogramy przerzucane na silowni i hektolitry potu wyprodukowane? No dobra- wiem po co- dla wlasnej satyfakcji. Tylko jak tu sie cieszyc, kiedy znowu czerwony kolor na wykresie mojej diety? Normalnie strasznie to wszystko niewdzieczne. Zwlaszcza, ze popelnilam tylko jedno jedzeniowe wykroczenie w tym tygodniu. No nic. Chyba musze jeszcze mniej jesc. I musze dopiac swego. To takie przyjemne wyrzucac za duze ubrania z szafy :):):)
Dodaj komentarz

No i prosze

25 czerwca 2010 , Skomentuj

Waga stoi w miejscu. Wnerw na maxa. Ale co- sama jestem sobie winna :(. Wspolczuje tylko moim wspolpracownikom, bo humorek mam kiepski. Staram sie panowac nad soba, ale ciezko jest. W dodatku idziemy dzisiaj sprzedawac ciasto na festynie organizowanym przez nasz wydzial. Wczoraj jedno nawet upieklam. I nie posmakuje go.
Przede mna jeszcze 10 kg. W zyciu nie dam rady.


Dodaj komentarz