namiętnie robię sobie doooobrze

5 lutego 2012

no bo kto ma mi robić doooobrze, jak sobie sama nie?....

Wierni oraz niewierni czytacze mojego pamiętnika pamiętają zapewne, że w czasie greckiego żeglowania jestem namiętną wielbicielką kawy, parzonej na grecką modłę. Greek coffee sweet. Gorąca, cholernie mocna, słodka i pylista. Sączona przy zacienionym stoliku, przy rozpalonej promenadzie, najchętniej z szerokim widokiem na morze.

Kawę pijam tylko w Grecji. Codziennie. Namiętnie. Po dwie naraz, albo i po trzy. Bywa że po cztery. Zdarzyło się kilka razy 5 kaw jednego posiedzenia, och, dłuższego trochę.
W Polsce kawę pijam okazjonalnie. 2 razy do roku. Albo w ogóle.
Och, pijałam kilka lat temu. Beżowego lub czerwonego Davidoffa. Ale tylko z Sheridan'sem. Potem więcej było likieru niż kawy. Zrezygnowałam. Za drogo wychodziła mi ta impreza. A poza tym Sheridan's solo jest smaczniejszy.

4 lata temu nauczyłam się parzyć porządną kawę po grecku. Przywiozłam sobie potrzebne utensylia, tygielki, podejrzałam kilka razy zaplecze kuchenne na Cykladach. Kumpel, od lat kelnerujący w Grecji, tłumaczył dla mnie swojego kolegę z kuchni, który mi objaśniał. No i przemocą się wepchnęłam do takiej jednej greckiej knajpki w Poznaniu, znaczy do kuchni.
Kiedyś próbowałam mielić kawę ręcznym żarnowym młynkiem. Ale nie do końca uzyskiwałam efekt. Ta kawa musi być zmielona na pył, chyba jeszcze drobniejszy niż nasza mąka wrocławska.
2 lata temu zdradzono mi kuchenną kawową grecką tajemnicę. To powinna być kawa Papagalos, jedna z tańszych, z papugą, najlepiej zielona torebka, choć czerwona też nie jest zła.


No i co z tego? Ta kawa parzona w osobistej kuchni nie smakuje mi jak tamta?
Bywa, jesienią otwieram paczuszkę Papagalosa, robię jedną kawę, za kilka dni drugą, a potem zapominam, nie ciągnie mnie i wiosna pyrgam zwietrzałe opakowanie do kosza.


MOŻE WŁAŚNIE COŚ SIĘ ZMIENIŁO
Bo jest zimna zima.
A ja się nie mogę ruszać.
Jest mi zimno na ciele i na duszy.
Nie mogę się rozgrzać wysiłkiem, w grę żadne sporty nie wchodzą - żadna siłownia, żadne kijkowanie, żadne wielogodzinne spacery.
Kota dostaję od wymuszonego bezruchu!!!! Te cholerne ostrogi piętowe unieruchomiły mnie bólem!!

Szukałam innego sposobu na ogrzanie duszy.
Znalazłam
Z czeluści szafki wyciągnęłam greckie kubaski. Wybrałam ten bielusieńki z grecką flagą, pofałdowaną wiatrem.
Nalewam do niego mleka, troszkę spieniam malutką mleczną trzepaczką.
A w tygielku, tym większym, teflonowym, zaparzam greek coffee very sweet. Ponad 2 łyżeczki cukru wsypuję - a zasadniczo cukier używam raz na rok, albo wcale, albo jako przyprawę. Zaparzam zgodnie z wyspiarską tradycją, czekając i czyhając, aż się pianka na obrzeżach tygielka gwałtownie podniesie.
A potem, absolutnie niezgodnie z czymkolwiek greckim, przelewam całość tygielka na spienione mleko.
Rany! Ten zapach!
Grzeję ręce o gorący kubek. Palcami wodzę po niebieskich paskach flagi. Całą skórą, nie tylko nosem, wdycham ten zapach. Zmykam oczy - słyszę szum morza. Otwieram oczy i oglądam ostatnioletnie greckie zdjęcia.
Takie jak te:

to w kanale Korynckim


trochę buja i wieje


a w porcie morze jak zielona zupa


orgie kolorów na tle oślepiającego nieba


greckie koty mnie kochają, nawet obce i bezpańskie


wodoloty są bardzo rzadkie


zasłona z babskich pareo


ulubiona miejscówka na czas płynięcia, uwielbiam spać na prażącym słońcu - jak każda jaszczurka


nurkować też uwielbiam


i leniwie leżeć i pozwalać unosić się  wodzie też lubię


i letnie miniówy też lubię (i tam mogę!) nosić


i miewam guuupie letnie pomysły, przyznam się, że w tym roku miałam jeden z głupszych - nocą wdrapałam się na to urwisko po trzęsieniu ziemii, co nad miastem góruje .. nie, nie byłam sama .. a na pewno nie byłam nieskalanie trzeźwa . . nikt z nas nie był


to samotność o świcie, tam też miewam poranną bezsenność, przedświtową
 . . załoga śpi, kurort śpi, a wschodzące słońce i plaże są tylko dla mnie


to też samotny przed-świt, wyszłam polować na chmury


w jednym z portów było za mało słupków i za mało slotów prądowych - ale przecież (jak to w reklamie mówi AntonioBe.) "Polak potraaafi!"


UWIELBIAM tamto słońce


szkółka żeglarska dla bardzo małych dzieci, koło portu Kerkyra, Korfu


tu, w tym malutkim porcie, mieliśmy pożegnalną kolację



oglądam te zdjęcie, oglądam .. .  i przez chwilę nie jest mi zimno.



Ps kawowe
Dzisiaj otworzyłam drugą paczkę Papagalosa. A to znaczy, że sama, osobiście, już jedną wypiłam.
Codziennie, odkąd są te mrozy, wypijam kawę. Bywa, że dwie.
Smakuje. Pachnie. Jest ciepła. Jest gęsta.
I jest mi tak doooobrze.


Ps vitaliowe
Nie spada. Waga nie spada.
Bo nie mam okazji porządnie się wyspać.
Wczorajszej nocy odbywałam intensywne manewry interpersonalne, podchody damsko-męskie i zawody międzypłciowe. Wielobój prawie.
A na przykład nocy dzisiejszej o 4:17 budziłam telefonicznie synowąinspe. Bo wstawali, ona i Stasiek. Świtem polecieli na Fuerteventurę, na Kanary.
Już tam są.



Zasady dodawania komentarzy

1. Komentarz powienien zawierać informacje odnoszące się w bezpośredni sposób do treści artykułu.

2. W przypadku uzasadnionego zgłoszenia komentarza do moderacji, zostanie on usunięty wraz z przyznanymi w ramach Vita-Aktywności punktami.

3. Po 3 krotnym złamaniu zasad komentowania użytkownik zostaje zablokowany, co uniemożliwia jemu dodawanie jakichkolwiek komentarzy w serwisie.

4. Kopiowanie komentarzy znajdujących się już w serwisie równoważne jest z naruszeniem punktu 4 zasad dodawania komentarzy.
Dodaj komentarz
916743
agnes315, , 6 lutego 2012, 09:49
Są takie smaki, których nie da się powtórzyć w innym miejscu, niestety. Grecka kawa najlepiej smakuje w Grecji, Hiszpańskie wino w Hiszpanii itd. itp. :) Wiesz, ja też mam "wakacjowe" mini spódniczki, których nie odważyłabym się założyć w Polsce :))
495455
gabi2006, , 5 lutego 2012, 23:39
przepraszam za błąd,w sferze marzeń ta Grecja zostaje, oczywiście :))
495455
gabi2006, , 5 lutego 2012, 23:37
tak mi sięciepło i słonecznie zrobiło... zawsze marzyłam o wyprawie do Grecji i nadal pozostaje to w swerze marzeń, ale pewnego dnia... A pewna Greczynka (o przepraszam, Cypryjka, oni są czuli na tym punkcie) uczyła mnie parzyć kawę po ... hmmm... grecku? turecku? cypryjsku?? i można ją parzyć albo samą wodą, albo na pół z mlekiem, co ja oczywiście preferuję i oczywiście też uwielbiam z cukrem, którego pod inną postacią nie używam. A najbardziej z niej uwielbiam zapach... już się kiedyś wywnętrzałam na ten temat na Vitalii :)
268543
filipinka1, , 5 lutego 2012, 22:28
Jolu, a ja pozdrawiam z Tenerify
984998
luckaaa, , 5 lutego 2012, 22:10
zapachnialo kawa , ocieplilo sloncem goracym , brazowa , opalona Jola w egzotycznych plenerach ... rozmarzylam sie wakacyjnie , nigdy tam nie bylam , ale nic straconego . Na razie pomarze , a kiedys zrealizuje :)
276890
KaSia1910, , 5 lutego 2012, 22:00
oj jak miękko na sercu się robi jak ogladam takie fotki, za oknem pogoda szkoda gadać a u ciebie słonecznie, radośnie jak w raju, pozdrawiam
963388
mamilaria, , 5 lutego 2012, 21:29
genialne!!! takie letnie wspomnienie w srodku zimy. Z przyjemnością przejrzałam twoje wspomnienia i sięgnęłam do swoich letnich zdjęć.... Pozdrawiam
1019010
Insol, , 5 lutego 2012, 21:24
.ja tam z twoich greckich wakacji pamiętam chlanie do rana i pyszne jedzenie, tyłam od samego czytania :D
625500
uliczka7, , 5 lutego 2012, 21:17
Lato, woda , słońce.......ech ....rozmarzyłam się ....... A Ty taka radosna i taka zgrabniucha na tych fotkach :)
941077
elasial, , 5 lutego 2012, 21:14
Mnie też dobrze zrobiłaś ciepłymi greckimi wspomnieniami. Pozdrawiam!