trochę arytmetyki
9 lutego 2012
porankiem mignęło 57 z ogonem
mignęło tylko!
ustabilizowało się na 58,2
średnia z tygodnia - 58,80
średnia z 10 dni - 58,82
jutro chyba czas na zmianę paska
miałam nadzieję, że na jutrzejszą po-studencką imprezę będę mogła pójść w portkach
nic o tym nie pisałam, bo mi było łysawo, że sama sobie mogę robić obietnice w głupio-nastolatkowym stylu: schudnę do ślubu, schudnę na imieniny cioci, schudnę do lata i bikini, schudnę do sylwestra, itepe
niestety, przybytek poświąteczny, posylwestrowy, pokarnawałowy i bez-sportowy nie cofnął się w stopniu wystarczającym
ulubione spodnie są póki co w wersji stojącej i chwilowosiedzącej, nie nadają się jeszcze na swobodny siedzący, gadający i tańczący wieczór
będę zmuszona założyć spódnicę "po-świąteczną"
... hi hi, mam takie dwie ulubione zimowe najpiękniejsze, jedna jest przed-świąteczna, druga po-świąteczna, różnią się kolorem i ilością centymetrów w obszarze brzusznym
a poza tym 6-12 godzin po zabiegach rehabilitacyjnych to stopy bolą mnie tak koszmarnie, że chwilami nie wiem, jak się nazywam oraz zapominam o oddychaniu
ale to PODOBNO jest objaw tego, że działa
z piątkowej imprezy wrócę pewnie sobotnim ranem, i zamiast walnąć się na zasłużony odpoczynek - pójdę na zabiegi . .. tak, tak, sobota 7:10 rano