








dzien 12- Co jesz normalnie kiedy sie nie odchudzasz?
odp.: Hmmm... Prawie to samo w przypadku kiedy jestem na diecie tylko, ze w mniejszych ilosciach, bo ja nie lubie odmawiac sobie przyjemnosci.
Siedze na telefonie i pisze do Was. Nie lubie pisac bez polskich znakow...
Bylismy z Grzeniem na zakupach i oczywiscie nie moglam sie oprzec i musialam kupic moja ulubiona kremowke. Nie zeby to jedna- od razu dwie! I oczywiscie sie przejechalam, bo krem nie byl smietanowy a taki ptysiowy! Kit ludziom wciskaja, ze to kremowka i placisz 2,10 zl za sztuke. A w mojej ulubionej ciastkarni-piekarni raz sa (ale nie zdaze kupic, bo pozno wstajemy) a raz ich nie ma...
A jutro... Zaprosilismy naszych rodzicow, aby sie zapoznali. Grzeniu robi obiadek: devolaile i frytki/ziemniaki z surowka zydowska:-) Normalnie mam stresa czy sie prozumieja czy znajdza wspolny temat czy cos... Oczywiscie o slubie nic im nie powiemy, ale pewnie cos tam juz sobie mysla skoro zaprosilismy ich, aby sie poznali... Po prostu 3majcie kciuki za jutro, abym nie musiala sie wstydzic czy cos ;-)
Buziaki:***








Tylko na FB na farmie nie mam
A dziś, że mnie z pracy zwolnili...
Tak bardzo tego się teraz boję. Tym bardziej, że potrzeba nam teraz dużo kasy na spłaty, raty, kredyty...



