... usłyszałam ostatnio od mojego Męża, że jestem najlepszą "rzeczą", jaka go w życiu spotkała :) nadal tak twierdzi, choć jesteśmy już 15 lat razem :) a następną jest Daniel :) Tomek mnie wspiera, pociesza, wozi Danielka na terapie, czuwa nad wszystkim :) dziękuję Bogu, że obdarował mnie takim Skarbem :)
... kilkakrotnie widziałam na własne oczy, jak nasz Synek inicjuje kontakty z obcymi osobami :) raz chciał się bawić z jakąś dziewczynką na placu zabaw :) innym razem zgodnie zasypywał swój samochód z nieznajomym chłopczykiem - inicjatywa nie wyszła co prawda od Danielka, ale dał cokolwiek robić ze swoją zabawką komuś obcemu :) wita się z sąsiadami na klatce schodowej :) Panie Przedszkolanki mówią, że zdarza się coraz częściej, że bawi się z dziećmi w przedszkolu :) i nie sprawia problemów :)
... Pani Terapeutka SI powiedziała, że jej zdaniem, jeżeli nie nastąpi jakiś regres (czego nie ma sposobu przewidzieć), Mały wyjdzie z autyzmu :)
... Pani Logopeda określiła Danielka jako dziecko b. inteligentne, cwane, sprytne, świetnie rozwinięte fizycznie :) on jej zdaniem nie chce mówić - to chyba lepsze niż wersja: "nie może mówić"; liczę, że się w końcu przełamie i zacznie gadać :) że znajdziemy sposób, by do niego dotrzeć :)
... moi uczniowie kończą podstawówkę za półtora miesiąca - umieją, co trzeba :) jestem z nich dumna :) (poza paroma wyjątkami potwierdzającymi regułę) szczególnie cieszy mnie moja klasa wychowawcza :) z nieukrywaną przyjemnością czytałam ostatnie prace :)
... waga: 64,5 kg :)
Dodaj komentarz
... przeczytałam dzisiaj przypadkiem coś takiego: Nigdy nie kłóć się z idiotami. Najpierw zniżą cię do swojego poziomu, a potem pokonają doświadczeniem... nie ma się co dziwić, że człowiek staje się bezradny...
Dodaj komentarz
... n i e m a poziomu, poniżej którego ludzie nie schodzą w kontaktach z innymi...
... przekonałam się o tym po raz kolejny kilka dni temu (nadal pojawiają się echa wydarzeń sprzed kilku lat)... w miejscu pracy przy ludziach zostałam wyzwana od gówniar przez osobę pracującą w mojej szkole na takim samym stanowisku jak ja... która swoją pyskówkę zakończyła słowami: "nie ma co rozmawiać z taką autystyczną osobą", mówiąc o mnie... wyobrażacie to sobie?! takie słowa w ustach nauczycielki, która powinna być wzorem dla dzieci i uczyć je tolerancji dla wszelkich niepełnosprawności czy odmienności?!
... za każdym razem chamstwo, ograniczenie, brak jakiejkolwiek przyzwoitości czy ludzkich odruchów tej "pani" mnie zaskakuje... w głowie mi się nie mieści, jak można się zachowywać w tak prostacki sposób!
Dodaj komentarz
... znów zdarzają się epizody bicia... w sobotę mieliśmy histerię jak za starych czasów... kiedy widzę małe, zdrowe dzieci w wieku Danielka, płakać mi się chce... nie wiem, co mam zrobić w sprawie swojej pracy... jak się bronić... mam ochotę zawinąć się w koc i ukryć... przeraża mnie wizja zbliżających się grilli w gronie nowych dla mnie znajomych Tomka... nie jestem teraz zbyt dobrym kompanem do zabawy...
Dodaj komentarz
... 'cho'(dź), 'nie'/'ne', 'Ela' (imię babci), 'ta(t)a', 'niea' (nie ma), 'tuje/tułe' (tu jest) 'ja' (łap) :) pojawia się nawet połączenie 'ta(t)a ja' :) i chęć do powtarzania słów za nami :)
... waga po Świętach: 65,5 kg :/ utrzymuje się :/
Dodaj komentarz
... tego wszyscy mają... gdzieś :/ (jak to celnie określił mój Mąż)
... niestety okazuje się, że jestem w stanie znieść jeszcze sporo... w poniedziałek dostałam pismo o zmniejszeniu wymiaru godzin (od września) do 9/18... czyli pół etatu z dopełnianiem nie wiadomo gdzie (zostałam zapytana o to, czy jestem zmotoryzowana)... bo dzieci coraz mniej i to właśnie mnie godzin już nie wystarczy, chociaż koleżanki będą prawdopodobnie miały ponadwymiarowe... mam wybór, żeby nie było - mogę się nie zgodzić - wtedy od września jestem bez pracy :/
... Danielek ciągle kaszle... podobno z powodu refluksu...
... waga: 64,5 kg...
Dodaj komentarz
... czasami mi się wydaje, że więcej już nie udźwignę, nie jestem w stanie znieść... a tu proszę - straciłam głos we wtorek rano... przepracowałam, porozumiewając się głównie niewerbalnie, dwa dni, żeby we środę doszło do przygotowywanego na kółku przedstawienia... to był horror... przy okazji mogłam się wczuć w rolę mojego niemówiącego Dziecka... frustracja jest ogromna, kiedy chcesz coś przekazać, a nie masz jak :/ we środę Danielek po prawie tygodniowym leczeniu kaszlu dostał wysokiej gorączki, więc Pana Doktora wzywaliśmy po raz kolejny i Maluch jest na antybiotyku... w nocy nie śpi, w dzień się słania... martwię się o niego... ja nadal czuję się fatalnie, chociaż już jako tako gadam... a dzisiaj jeszcze zajęcia - skromne dwanaście godzin - i jutro - osiem...
... waga: 64,3 kg...
Dodaj komentarz
... waga: 64,3 kg...
... samopoczucie... bywało lepsze... dużo lęku, niepewności, stresu, braku wiary w siebie i swoje możliwości, nadmiar rzeczy do zrobienia... podobno lepiej zacznie być wtedy, kiedy zaakceptuję autyzm mojego Dziecka... ale czy to w ogóle kiedyś nastąpi? ciągle żyję z nadzieją, że z niego wyjdzie... będzie jednym z przypadków wyleczenia... a jeżeli nie? jeżeli nigdy nie będzie mówił? jeżeli któregoś dnia już nie będziemy dawać rady i trafi do ośrodka zamkniętego? jeżeli wcześniej zwariuję? nie mogę się uwolnić od tych myśli :/ zdecydowaliśmy, że Maluch zostaje w swoim przedszkolu, póki go nie wyrzucą... a może to zła decyzja? może wysłanie do przedszkola autystycznego byłoby znakiem pogodzenia się z faktami?
... są też radosne wieści :) Danielek został nazwany "promyczkiem" przez Panią Dyrektor swojego przedszkola :) jest chwalony przez Panie Terapeutki ogromnie :) jako niezwykle inteligentny, cwany i jednocześnie chętny do pracy, skoncentrowany - ostatnio robi dwa razy więcej niż było zaplanowane :) dieta chyba mu pomaga :) je zupy (choć nie jestem przekonana, czy to naprawdę sukces, bo robi to pod przymusem... szantażowany... ale niby to ma być skuteczna metoda), chętnie chodzi do przedszkola :) pewnego dnia, kiedy go odbierałam, wyraźnie pokazywał mnie jakiemuś koledze łapką i mówił "mama" :)
Dodaj komentarz
... ludzie uważają mnie za osobę spokojną i zrównoważoną... a taka nie jestem zupełnie... no może na zewnątrz tak to wygląda - nawet wtedy, kiedy w środku trwa trzęsienie ziemi (z powodu smutku, lęku, czy innych przykrych uczuć)... ciężko mi z tym... ciągłym wewnętrznym przymusem uśmiechania się, kiedy moje serce płacze...
... niestety, a może "stety" płaczę również zewnętrznie przy każdej niemal próbie powiedzenia otoczeniu o tym, że moje Dziecko ma autyzm... o ile nie mówię o sprawach medyczno-technicznych, a o swoich uczuciach... także nie jestem również silna... wręcz przeciwnie... mam dotkliwe przekonanie, że jeżeli jeszcze nie zwariowałam, to bardzo mało mi do szaleństwa brakuje :( nie radzę sobie zupełnie :(
... na szczęście jak dotąd wszyscy, którym o tym mówię, okazują mi wsparcie :) Wy, dziewczyny z podyplomówki, nawet osoby prowadzące zajęcia... DZIĘKUJĘ :) rodzina mniej... jest na etapie zaprzeczania...
Dodaj komentarz
... to tytuł książki napisanej przez mamę autystycznej dziewczynki, a jednocześnie dobre słowo, żeby określić mój obecny stan emocjonalny... ostatnio wydarzyło się wiele dobrego, więc chwilowo jestem na górze :) Danielek po raz pierwszy został sam na terapii :) wykonał wszystko, czego panie terapeutki chciały :) czyli wszystko rozumie :) i świetnie się z nimi bawił :) powiedział wyraźnie "czołg", pokazując go pani psycholog :) na przedszkolnej wycieczce był bez Tomka, jak było poprzednio, i nie sprawiał problemów :) rozmawiał po swojemu z dziewczynką siedzącą z nim w autokarze - panie mówią, że komunikacja miała faktycznie miejsce :)
... problemem największym jest teraz stosowanie odpowiedniej diety, która wg wielu rodziców "leczy" autyzm - bezglutenowej, bezmlecznej i bezcukrowej... ciężka sprawa dla mnie - osoby niezbyt zakochanej w gotowaniu (oględnie mówiąc), a co za tym idzie nieszczególnie sobie z nim radzącej :/ mam wiele wątpliwości... dieta bez zbóż na pierwszy rzut oka przypomina dukana i to mnie martwi :/ no i nie za bardzo jest co dać dziecku jeść... kompletnie wszystko trzeba by robić samemu :/
... aha... waga: 63,7 kg...
Dodaj komentarz