Historia wagi
Ruszył maszyna po szynach ospale......... Pomału waga spada w dół.. Dukan działa na mnie najlepiej i ważne jest to,że nie chodzę głodna. Może się uda do końca miesiąca osiągnąć wagę 80 kg. Dobrze by było.
Nie mogę wyłączyć podkreślenia tekstu, pierwszy raz mam taki problem. Pewnie mały mi coś poprzestawiał, albo złośliwość przedmiotów martwych :)
Dupa,dupa,dupa!!!!!!!!!!!!!!!!
Mój drogi pamiętniku prawie zapomniałam o tobie, ale cóż takie jest życie.Cztery miesiące upłynęły jakby ich nigdy nie było a mimo to czas się bardzo dłużył. Trudne to do wytłumaczenia ale tak było i nie wiem czy dalej tak nie będę odczówać. Brzuszysko znów urosło, to co najbardziej nie lubię w swojej sylwetce. Ponownie rozpoczynam walkę z brzuszyskiem i nadwagą. Brakuje mi rozmów z Mamą i jej wsparcia podczas odchudzania.To ona smakowała wszystko co wymyśliłam do jedzenia i miło mi było kiedy stwierdzała, że jest zjadliwe a nawet czasem bardzo smaczne.
Do walki "kobito" nie poddawaj się!!!
śniadanko jak zwykle omlecik na słodko z filizanką kefiru, na II śniadanko serek eiejski lekki, dalej zobaczymy coś wymyślę..........................
Bardzo ciężka choroba mojej mamy przerwała mi dietę. Ale udało wygrać sie walkę ze śmiercią. To jest masakra, ile młodych a nawet bardzo młodych kobiet ma tętniaka a nawet o tym nie wie.
Od następnej środy, jak nareszcie będę w domu ,chcę rozpocząć dietę od początku. Waga stoi w miejscu, mimo iż przez niespełna dwa miesiące jadłam co złapałam. Nie miałam czasu przygotowywać sobie posiłków. Od czasu do czasu zaliczyłam szpitalny bufet, starając się jeść w miarę możliwości potrawy z drobiu i surówki zapijając kefirkiem lub maślanką. Mimo wszystko waga stoi w miejscu 80 kg. to mnie cieszy. Jednak nie wiem czy efekty będą takie jak poprzednio.
Cały plan wzięło w łeb rozmiar 42 nieosiągnięty, mówi się tródno i żyje się dalej obym tylko takie problemy miała.
Dałam plamę. Przez okres świąteczny było tyle smakołyków. Wcale się nie objadałam, ale organizm szybko zareagował na cukier, masło, mąkę i inne składniki ciast.Nie ważę już 79kg lecz znowu 80 kg. Cały tydziń z tym walczę lecz znów przyszły babskie dni i woda się zatrzymała, a raczej tłuszcz. Nogi to jakby miały mi pęknąć. Jeżdżę twardo 20 minut na rowerku, może to po jakimś czasie zaprocentuje.Oby się udało do końca przyszłego tygodnia zgubić ten kilogram. Teraz wiem, że po zgubieniu jeszcze tych 10 kg. będę musiała przejść 3 fazę dukana przez 220 dni. Okres stabilizacji jest niedoominięcia. Muszę to sobie zakodować.
Czasem waga mnie zaskakuje. Po jednym dniu pokazuje znaczny spadek. pRzyznam, że mnie to ogromnie cieszy, jednak czasem niedowierzam jej trochę i wówczas staję na nią kilkakrotnie aby się upewnić czy mnie nie oszukała. Jeżeli wieczorem i następnego dnia rano pokazuje pomiar identyczny wówczas jestem pewna co do dokładności.
13.04.2011r
Śniadanko: placki dukanowe z majonezem i rzodkiewką, kawa z mlekiem i słodzikiem
II śniadanko:serek wiejski lekki
Obiad:kotlety mielone z jajek i mizeria
Podwieczorek: budyń
Kolacja: makrela wędzona i herbata malinowo rabarbarowa
Mam skrytą nadzieję,że osiągnę swój cel wagowy do 8. maja, lecz pewnie ciuchów w rozmiarze 42 na siebie nie wcisnę. Jak na siebie patrzę w lustrze to nie widzę aż tak dużego spadku wagi. Aby ciało się "skurczyło" trzeba troszkę więcej czasu. Stosuję różne masaże, które wykonuję sama. Wydaje się, że są skuteczne, zanika celulit itp.Myślę, że kiedy osiągnę swój cel to nie będę pomarszczona jak staruszka. Przecież czasem tak bywa
Uwielbiam te dni kedy mogę jeść proteiny i warzywa. Nakupuję wówczas różności w sklepie i nacieszam sie ich smakiem do woli, aby następnie wejśc w naprzemienną fazę samych protein.
09.04.2011r
Śniadanko: jajecznica ze szczypiorkiem i kefir
II śniadanko: budyń
Obiad: bakłażanowe roladki wołowo drobiowe, mizeria
Podwieczorek:kotlet z dnia poprzedniego, pomidor
Kolacja: jajka sadzone, sałata z serkiem homo i kefirem
Pycha smakowo jestem zaspokojona
.
08.04.2011r
Śniadanko:2 jajka sadzone, 1/2 paczki szpinaku, mizeria
II śniadanko: 1/2 l. budyniu
Obiad: kotlet mielony wołowo drobiowy, szpinak i mizeria
Podwieczorek: NIC tzn. woda
Kolacja: omlet na słodko , kefir
Ostatnio kiepsko się czuję, pewnie przez te babskie sprawy. Mąż twierdzi, że jestem blada. Zaczęłam jeść szpinak, myślę że dwa razy w tygodniu paczkę jak zjem to będzie ok. Trzeba byłoby zrobić sobie jakieś wyniki. Sprawdzić cholesterol i morfologię, nereczkom też jakieś małe badanko.
Mam nadzieję, że to zwykłe wiosenne przesilenie, może przemęczenie przed przygotowaniami do pierwszej komunii św. mojego synka.
Jestem pewna, że kiedy wcisnę się w rozmiar 42 to i zdrówko będzie dopisywać, i zmęczenie minie. 
Nareszcie 10 kg. mniej. Przez ostatnie dni myślałam, że nigdy to nie nastąpi. Przez te babski sprawy, które się mocno przedłużyły znów waga stała w miejscu jak zaczarowana.Sama nie wiem dokładnie co jadłam, chciało się mi wszystkiego i nic. Mimo wszystko było w miarę dukanowo, jednak zaliczyłam szklaneczkę piwa, którego to tak nap[rawdę nie lubię i budyń z sokiem truskawkowym, który uwielbiam. Poza tymi odstępstwami pozostałe posiłki były jak najbardziej dukanowe.
Jest mi cały czas zimno, wieczorem najbardziej. Ponoc to objaw zrzucania wagi.