Hmm diętę staram się trzymać, chyba wakacje to jest to, co mnie mega
motywuje, bo wiem, że na plaży nie ma innego wyjścia jak bez ubrań,
które mimo wszystko dużo potrafia zatuszować...
Wokół mnie pełno chorób i tragicznych zdarzeń, zaczęło sie jakoś od
Naszej koleżanki, co odebrałam pewnie jak większość z nas choć nie
znając jej w rzeczywistości bardzo osobiście. Mam szczera nadzieję, że w
pozostałych przypadkach finał nie będzie tragiczny:(
Na vitalii też ostatnio czuję się nieswojo, nie ma mojego ulubionego
pamiętnika mamaDamianka, a i w życiu czuję, żę przecieka mi ono przez
palce, że wszystko, co robie jest na tyle niesitotne, że nic kiedys po
mnie nie zostanie...Podjęłam pracę w urzędzie i choć warunki mam bardzo
dobre, jednak co duże miasto to i finansowo lepiej, to niestety ale
studia doktoranckie musiała odłożyc na rok i chyba g łównie przez to
czuję, że tracę teraz coś cennego. Chciałabym zrobić też coś
pożytecznego dla innych, czy któraś z was działa może w hospicjum, gdzie
się zgłosić z chęcią takiej pomocy, mój dotychczasowy wolontariat
ograniczał się do domu dziecka i to w czasach licealnych.
Na koniec dodaje moje zdjęcia z ala stylizacjami samorobne tak je
nazwijmy, czyli z aparatem przy lustrze, co wygląda jak...:/ no ale
samowyzwalacz mi nie działa, a prosic najblizszych o takie zdjecia nie
lubię:P

