Witam chudzinki 
Ja dziś mam dzień wolny i trochę się obawiam go. Nie idąc do pracy zawsze w domu czekają na mnie jakieś pokusy. Zawsze chce mi się bardziej jeść. Okres się zbliża - to fakt - wtedy apetyt jest nie do pohamowania, ale trzeba z tym walczyć.
Dziś drugi dzień diety.
Śniadanie: 2 kromki razowego chleba z białym serkiem i ketchupem + herbata (ze słodzikiem)
Przekąski: kilka wafelków ryżowych (chyba 3-4)
"obiad": miseczka płatków kukurydzianych + herbata
podwieczorek: galaretka z herbaty, jabłko
przepis na galaretkę z herbaty:
- 3 torebki dobrej jakości herbaty owocowej
- 1,5 szklanki wrzącej wody
- 3 łyżeczki żelatyny
- słodzik do smaku
- 1 łyżka soku z cytryny
- opcjonalnie barwnik spożywczy dla lepszego koloru
Herbatę zalać 1szklanką wrzątku. Zostawić do wystygnięcia. Osłodzić do smaku. Żelatynę rozpuścić w pozostałej ilości wrzątku, dodać do herbaty. Jeśli kolor jest nijaki dodać barwnika (przyrządzić go wg instrukcji na opakowaniu). Wstawić do lodówki do stężenia.
Smacznego!
obiado-kolacja (17-18): 3tosty pszenne z żółtym serem Gouda + herbata (z cukrem bo mój M. zapomniał że słodzę słodzikiem, a ja już wypiłam)
Za karę za te tosty nie zjem ukochanego jogurtu który mi M. kupił...
Na podwieczorek zrobiłam już sobie galaretkę z owocowej herbaty jakby miało mnie kusić.
Mama wczoraj chyba kupiła drożdżówki i jedną mi zostawiła - ale natychmiast schowałam ją do szafki i nie ma dla mnie ona prawa istnieć!

Z planowanego spaceru NICI

Pada za oknem. No to przecież dziecka w deszcz nie będę ciągnęła po dworze...!
Wciąż czekam za hula hop. Może w tym tygodniu już będzie ze mną. Tak bardzo bym tego chciała.
ZDROWA FOCIA NA DZIŚ: